Związek bez miłości, ciągnąć to?

Kiedy wychodziłam za mąż, wydawało mi się, że dobrze trafiłam. Psuć się zaczęło, gdy przyszły na świat nasze dzieci. Mąż jakby nie mógł się przystosować do życia w rodzinie. Dużo pracował, wszystko zostawało na mojej głowie. Potem zaczął popijać, zdarzały się awantury. Wiele razy miałam dość, ale trzymały mnie przy nim nasze dzieci. Moja matka zawsze mówiła, że rodzina jest najważniejsza. Radziła się nawet naszego proboszcza i on też tak twierdził...

– Niestety, w naszej kulturze przyjęło się, że to głównie my, kobiety jesteśmy od dawania. Od poświęcania się dla innych, a zapominania o sobie...

– Ale to nie koniec. Dzieci dorosły, poszły na swoje, a my zostaliśmy we dwoje. Nie ma między nami miłości. Często myślałam, żeby go zostawić. I koleżanka mnie do tego namawiała. W końcu złożyłam pozew rozwodowy. – Odważna decyzja. – Mąż wcale nie protestował... Ale miesiąc później miał na budowie wypadek, może mieć problem z chodzeniem. I on nagle się zmienił. Przeprasza, że był niedobry, ale już jest inny...

Reklama

– Wypadek spowodował nawrócenie, diametralną przemianę? Jakoś nie chce mi się wierzyć. Mam wrażenie, że chodzi tu raczej o rolę opiekunki w chorobie, a nie ukochanej towarzyszki życia. – Jak to? – Gdybyś to ty nagle stała się zależna od męża, on byłby gotów przy tobie trwać, puścić w niepamięć złe chwile z przeszłości? – Sama nie wiem.

– W twoim związku rolę naczelnego dawcy do tej pory pełniłaś ty – bo dzieci, bo proboszcz, bo mama... – To co mam zrobić? – Jeżeli złożyłaś pozew nie pod wpływem koleżanki, tylko w oparciu o własne odczucia, nie wycofuj go. Ważne jest to, czego chcesz ty, a nie czego oczekuje od ciebie otoczenie.

Oczywiście możesz go wycofać. Ale tylko wtedy, gdy uznasz, że tego naprawdę CHCESZ! A nie, że po raz kolejny uginasz się pod czyjąś presją, spychając do ciemnego kąta swoje uczucia i marzenia.

Psycholog Dorota Krzywicka, znana z programu TVN „Rozmowy w toku”, i czytelnicy „Chwili dla Ciebie” pomagają rozwiązywać problemy

Zdjęcie

/Mat. Redakcyjne
/Mat. Redakcyjne

List Basi zamieściłam na portalu INTERIA.PL. Internautki dyskutowały o problemie. Niektóre z ich opinii zamieszczam poniżej.

@ Każdy człowiek ma prawo do szczęścia i miłości. Jeśli tego nie ma w związku, bo się „wypaliło”, nie ma sensu, żeby w nim trwać, poświęcając się dla dzieci. Jakie to zresztą poświęcenie, skoro dziecko widzi na co dzień kłócących się rodziców? Wcale mu nie robimy dobrze, przeciwnie: staje się ono zamknięte w sobie, czuje się niepotrzebne. ~Mirka

@ Jeżeli on deklaruje zmianę, warto to wykorzystać do poprawienia relacji. Na nowo odkryć to, co jest w nas wartościowe. Często bowiem zapominamy o tym, co nas połączyło, jacy potrafiliśmy być wobec siebie czuli, kochani. Na zmianę nigdy nie jest za późno... ~fiołek

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Upływ czasu jest często dużym problemem, szczególnie dla kobiet. Może nawet powodować niebezpieczną dla zdrowia fizycznego i psychicznego gonitwę do urodowej doskonałości. U pań dochodzą do tego... więcej