Złoszczę się, a potem tego żałuję…

Ostatnio byle co wyprowadza mnie z równowagi. Krzyczę na męża i prawie dorosłe dzieci. Wpadam w gniew, bo wydaje mi się, że specjalnie zostawiają buty na środku przedpokoju albo mokre ręczniki na podłodze w łazience. Gdy ochłonę, przypominam sobie, że zawsze tak było, ale wtedy mnie to tak bardzo nie złościło. Jak sobie poradzić z atakami gniewu, które męczą i mnie, i rodzinę?   Zofia (48) z Bolesławca

Maria Juzwa: Pani Zofio, uświadomienie sobie problemu jest pierwszym krokiem do jego rozwiązania. Istnieje wiele sposobów na opanowanie negatywnych emocji. Aby ochłonąć, można policzyć do dziesięciu, zamknąć się w innym pokoju, wyjść na spacer…

Nad gniewem trzeba panować, ale go nie tłumić, bo to może szkodzić i Pani, i bliskim. Stale hamowany sprawia, że wybuchamy ze zdwojoną siłą, albo daje o sobie znać w postaci różnych dolegliwości lub poważniejszych chorób.

Reklama

Przede wszystkim radzę się zastanowić, dlaczego właśnie teraz bałaganiarstwo domowników tak łatwo wyprowadza Panią z równowagi. Może z powodu przemęczenia? A może wchodzi Pani w okres klimakterium lub cierpi na nadczynność tarczycy?

Ustalenie przyczyny pozwoli znaleźć rozwiązanie. Warto również porozmawiać z bliskimi o podziale obowiązków i dbaniu o porządek w domu.

Nie może Pani być jedyną osobą w rodzinie, która sprząta, pierze i gotuje, bo nadmiar pracy zawsze prowadzi do frustracji, rozdrażnienia i w konsekwencji do wybuchu złości.

Mgr Maria Juzwa specjalizująca się w psychologii rodzinnej

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Rewia

Zobacz również