Wnuki miały pomagać...

Zazwyczaj to ja martwię się o bliskich. Teraz to oni mieli o mnie zadbać. Niestety, przeliczyłam się...Emilia Iwanowska z Chojnic.

Dwa tygodnie temu wracałam z przychodni i nie chcąc spóźnić się na swój ulubiony serial, przyspieszyłam kroku. Chodnik był mokry, śliski i przewróciłam się. Upadłam tak niefortunnie, że złamałam nogę. Przestałam być samowystarczalna. Rodzina ustaliła więc, jak mi pomóc.

– Mamo, Waldek i ja długo pracujemy, tylko w weekendy będziemy mogli być u ciebie. Ugotuję wtedy obiady na cały tydzień, zamrożę, aby były gotowe do podgrzania. A Waldek posprząta – zadysponowała moja synowa. – W tygodniu codziennie będą zaglądać Agatka i Jaś. Zrobią zakupy, pozmywają naczynia i wszystko będzie dobrze – dodał optymistycznie mój syn.

Reklama

– Tak, babciu, będziemy się tobą opiekować – krzyknęły jednocześnie moje wnuki. – Będę was częściej widywała – ucieszyłam się. Poczułam się taka ważna dla rodziny! Niestety, po trzech dniach entuzjazm 15-letniej Agaty i 13-letniego Jasia osłabł. Wnuki zapomniały o ustaleniach i o tym, że jestem unieruchomiona. Są dni, kiedy w ogóle żadne z nich się nie pojawia. A najczęściej już w przedpokoju jedno albo drugie krzyczy: „Babciu, ja tylko na chwilę, muszę lecieć, bo umówiłam się z koleżanką, bo gram w piłkę z kolegami, idę do kina...”.

– Nie będę się nawet rozbierać, na dole czeka Dominika i idziemy na zakupy. Muszę kupić odlotowe buty na bal karnawałowy – usłyszałam od wnuczki wczoraj. Nawet nie zdążyłam powiedzieć, że nie mam ani jednej kromki pieczywa... – Sorry, babciu, mam tylko pięć minut, jest ważny mecz, umówiłem się z chłopakami – to dzisiejsze słowa wnuka. O pomoc poprosiłam znów sąsiadkę.

– Emilko, nie ma problemu – odparła. – Moim zdaniem jednak powinnaś być stanowcza wobec Agaty i Jaśka. Podjęli się czegoś, o czym teraz zapominają. Zwłaszcza że to nie są małe dzieci, tylko nastolatki. Ciekawe, czy Małgosia i Waldek wiedzą, jak wygląda ich pomoc. Ja jednak nie chcę żalić się na wnuki do dzieci, chociaż rzeczywiście zaczynam mieć dość ich zachowania. Co zrobić, aby były bardziej słowne? Jak spowodować, aby zrozumiały, że ja naprawdę jestem unieruchomiona i potrzebuję ich pomocy?

Psycholog dr Aleksandra Piotrowska:

Rozumiem, Emilio, Twoje rozczarowanie zachowaniem wnuków. Postępowanie Agatki i Jasia wskazuje na sporą dozę egocentryzmu, postrzegania świata jedynie z perspektywy własnych potrzeb i interesów. One są najważniejsze, a wszystko poza tym się nie liczy.

Takie myślenie jest normalne u przedszkolaków, ale Twoje wnuki są już trochę starsze, prawda? I poza chwilowymi emocjami powinny kierować się także świadomością, że istnieje konieczność realizowania w życiu zadań, których się podjęliśmy (lub które nam przydzielono). A w tym przypadku chyba nie tylko zobowiązanie powinno im przypominać o wizytach u Ciebie – z pewnością oboje Cię kochają.

Zastanawiam się, czy Małgosia i Waldek wiedzą, co się dzieje? Czy nie czują, że trzeba każdego dnia spytać, które dziecko było dziś u Ciebie i w czym pomogło? Czy powinnaś pożalić się im na wnuki? Daj im szansę – zadzwoń z pytaniem, które z dzieci będzie u Ciebie następnego dnia i zapowiedz, jakie masz wobec ich wizyty oczekiwania.

Po ich spełnieniu krótko, ale wyraźnie wyraź swoją wdzięczność i ulgę, np.: „Jak dobrze, że przyszłaś, bo już nie miałam ani kromki chleba”. Nie praw kazań, nie mów o swoim rozczarowaniu i zawodzie ich zachowaniem. Ale takie „przypomnienie” zastosuj tylko raz – jeśli ponownie nie będą miały czasu na zajęcie się Tobą, szczera rozmowa z ich rodzicami będzie niezbędna.

Opinie czytelników

@ Po prostu przypominaj wnukom o obietnicy. Mogą odwiedzać cię na zmianę!~Beti

@Myślałaś, że nastolatki będą siedzieć z tobą od rana do wieczora? Oni mają swój świat. Często dorośli nie wywiązują się ze swoich zobowiązań, więc co tu wymagać od wnuków. ~MM

@Porozmawiaj z synem i synową. To oni powinni ci pomagać, a zwalili to na dzieci. Czy faktycznie tyle pracują? Nie sądzę. Ich lekceważący stosunek przejęły twoje wnuki. Zadzwoń do swoich dzieci i zrób awanturę.~Zdzisława

@ Również byłam w podobnej sytuacji jak ty. I doszłam do wniosku, że to moja wina. Zawsze byłam na każde skinienie rodziny. Ja nigdy o nic nie prosiłam i córka uznała, że pomoc nie jest mi potrzebna. Po chorobie zmieniłam swoje nastawienie. Coraz częściej mówię: „Nie odbiorę wnuczki z przedszkola, bo źle się czuję, ani nie zrobię wam obiadu. Ty przyjdź, ty ugotuj”. Na początku córka była zdziwiona i zła, potem zrozumiała. Kochana, zacznij dbać o siebie i głośno mów o swoich potrzebach. Wtedy będziesz ważna. ~Basia

@ Staraj się mimo wszystko robić więcej sama. A jak wyzdrowiejesz, pokaż wnukom, gdzie ich miejsce. Koniec z prezentami! To jedno, co dziś trafia do dzisiejszej młodzieży.~Muszka50

@ Zatrudnij sobie opiekunkę, a rachunek wystaw dzieciom. Zobaczą, ile to kosztuje. ~mekong

@ Dlaczego wnuczki mają robić zakupy codziennie? Można kupić raz na 3 dni pokrojony już chleb, wędlinę. Co innego, gdybyś leżała unieruchomiona w łóżku. A tak, chyba przesadzasz... ~ona

@ Od razu mów, czego potrzebujesz. Proste komunikaty są skuteczniejsze niż westchnienia.~Iza

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Upływ czasu jest często dużym problemem, szczególnie dla kobiet. Może nawet powodować niebezpieczną dla zdrowia fizycznego i psychicznego gonitwę do urodowej doskonałości. U pań dochodzą do tego... więcej