Teściowa mnie lubi. Czy to tylko pozory?

Moje koleżanki w większości narzekają na swoje teściowe. A moja jest do rany przyłóż. Wyszłam za mąż w wieku 33 lat. Mąż był ode mnie 15 lat starszy, czyli tzw. stary kawaler. Jedynak, bardzo spokojny, czasem wydaje mi się, że aż za bardzo.

Ja przeciwnie – jestem energiczna, wszystko potrafię załatwić, także za niego. Mam dobrą pracę, a on pracuje dorywczo... Może jest trochę ciamajdą, ale mi to tak bardzo nie przeszkadza. A teściowa dba o niego, jakby wciąż był chłopczykiem...

Reklama

Koleżanki twierdzą, że ona udaje taką słodziutką dlatego, że ja nie tylko zajmuję się dziećmi i domem, ale też wykonuję wiele tzw. męskich zajęć za męża. Radzą mi, żebym uważała, bo jak zechcę coś zmienić, np. pogonić swojego męża do pracy, teściowa pokaże pazury. Nie wiem, czy mają rację? Basia (40 l.).

Psycholog Dorota Krzywicka odpowiada:

Z twojego listu wynika, że jesteś szczęśliwa. I nie przeszkadza ci, że jesteś główną siłą napędową całej rodziny ani to, że mąż jest „trochę ciamajdą”. No i super! Bo dlaczego nie może tak wyglądać rodzina? Czy zawsze mężczyzna musi być tym zaradnym, wbijającym gwoździe, najlepiej zarabiającym itd? Nie musi.

Zastanawia mnie raczej to, o co chodzi twoim koleżankom? Widzą zadowoloną kobietę i zaczyna je skręcać z zazdrości? Usiłują cię nastawić przeciwko teściowej, bo one mają ze swoimi problem, a ty nie masz?! Nie daj się wpuścić w maliny! Nie utrwalaj stereotypu, że musi być wojna z każdą teściową. Pamiętaj, masz dzieci, więc sama nią kiedyś będziesz!

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:

Zobacz również