Terapia śmiechem - sposób na chandrę

Jestem samotna i z wiekiem coraz bardziej popadam w przygnębienie. Chciałabym się jakoś z tego wydobyć, ale nie bardzo wiem, jak to zrobić. Słyszałam o terapii śmiechem. Jak mam ją jednak stosować? Przecież nie będę się śmiała sama w pustym mieszkaniu, ani nie powiem koleżankom, żeby przyszły do mnie razem się pośmiać… - napisała Brygida (63) z Krakowa.

Pani Brygido, to prawda, że trudno się śmiać, siedząc samotnie w domu, ale w grupie udaje się to bez problemu. W wielu miastach, również w Krakowie, można się zapisać na zajęcia jogi śmiechu.

Terapia śmiechem znana jest na całym świecie i coraz częściej stosowana także u nas. Ale nawet, jeśli nie ma takich warsztatów, sami możemy stworzyć grupę stosującą śmiechoterapię. Nie potrzeba do tego żadnych szczególnych umiejętności.

Reklama

Myślę, że nie ma nic niestosownego w zaproponowaniu koleżankom seansów śmiechoterapii. Aby nie były zdziwione, może Pani najpierw opowiedzieć im o tej metodzie, a potem zaproponować wypróbowanie jej.

Szczery, spontaniczny śmiech nie tylko poprawia nastrój, ale także korzystnie wpływa na całe ciało. Dotlenia mózg, rozluźnia mięśnie i sprawia, że czujemy się szczęśliwsi.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Zobacz również