Synowa ma pretensje, że źle wychowałam syna

Reklama

Traktuję synową jak córkę, nigdy nie powiedziałam na nią złego słowa. Na syna też przy niej nie narzekam. Ona za to bezustannie. Skarży się, że jej nie pomaga, późno wraca z pracy, nie zajmuje się dzieckiem. Ostatnio wpadła do mnie znienacka z małym i zażądała, żebym została z nim trzy godziny, bo ona też ma prawo do odpoczynku, a skoro źle wychowałam syna, to muszę jej pomagać. Nie chcę się wtrącać w ich małżeństwo, ale może powinnam? - waha się Teresa z Sosnowca

Wygląda na to, że małżeństwo syna przeżywa kryzys. Prawdopodobnie synowa czuje się przeciążona obowiązkami, opieką nad dzieckiem, możliwe, że rzeczywiście nie za bardzo może liczyć na pomoc męża.

Odpowiedzialność za to próbuje przerzucić na Panią. To wyraz bezradności. Często tak jest, że kiedy nie potrafimy dać sobie z rady z jakąś sytuacją, szukamy winnego.

Narzekaniem na męża synowa odreagowuje złość i żal. Proszę nie odbierać jej słów osobiście, nie obrażać się. Nie sądzę, żeby naprawdę o coś Panią obwiniała. Ona po prostu nie umie inaczej powiedzieć, że jest jej źle.

Być może liczy na to, że pomoże jej Pani w rozwiązaniu małżeńskich problemów. Proponuję zaprosić do siebie syna i synową (bez wnuczka), oznajmić, że martwi się Pani o ich związek i zaproponować, żeby spróbowali się przy Pani, jako negocjatorze, porozumieć.

Warto określić pomoc, na jaką mogą liczyć z Pani strony, zwłaszcza w zakresie opieki nad wnukiem. To ważne, żeby młodzi rodzice raz na jakiś czas mogli pójść gdzieś we dwoje. Ale trzeba też jasno powiedzieć, że pewnych zachowań Pani sobie nie życzy, np. podrzucania wnuka bez uprzedzenia czy skarżenia się na siebie nawzajem za plecami.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Życie na gorąco
Więcej na temat:

Zobacz również

  • Wkrótce po ślubie mój syn wydawał się szczęśliwy. Teraz jednak coraz częściej młodzi się kłócą. Synowa nieustannie go krytykuje i ma mu coś do zarzucenia. Widzę, że on traci cierpliwość. Mojemu... więcej