Syn dowiedział się o adopcji. Jak się zachować

O dziecko staraliśmy się blisko dziesięć lat. Kiedy zawiodły inne metody, zdecydowaliśmy się na adopcję. Marcin był niemowlakiem, kiedy pojawił się w naszym życiu. Obydwoje z mężem oszaleliśmy na jego punkcie.

Niespodziewanie cztery lata później okazało się, że jestem w ciąży. Ku naszej radości na świat przyszła Monika. Marcin szybko polubił siostrzyczkę. Kiedy podrosła, pilnował, żeby mała nie zrobiła sobie krzywdy. Byliśmy dumni. 

Reklama

Dlatego szokiem był dla nas dzień tuż przed siedemnastymi urodzinami syna. Wróciliśmy do domu po wybieraniu tortu w cukierni. Wiedzieliśmy, że Monika wypaple mu wszystko.

– Marcin! – natychmiast po wejściu do domu pobiegła do pokoju brata, ale był pusty. Zajrzałam do dużego pokoju i... zamarłam. Marcin siedział na środku. Przed nim na podłodze leżały rozłożone dokumenty, w tym papiery dotyczące adopcji. Rozpoznałam je od razu. Nie potrafiłam wykrztusić słowa...

Poznał prawdę

– Co się stało? – spytał mąż. – Moniś, idź do siebie na troszkę, co? – dodał po chwili. – Czy to prawda? – spytał Marcin zimno. – Zostałeś adoptowany jak miałeś sześć miesięcy – powiedziałam spokojnie.

– Chcieliśmy ci powiedzieć, ale baliśmy się, jak zareagujesz... – szepnęłam. – Kiedy dowiem się, że jestem podrzutkiem? – przerwał mi. – Synku, kochamy cię równie mocno jak Monikę. I dłużej.

– Ona nie jest moją siostrą! Nasza rodzina to kłamstwo! – kopnął papiery i wyszedł. Chciałam za nim pobiec, ale mąż mnie powstrzymał.

Był bardzo arogancki

– Daj mu to przetrawić. Przez następny tydzień staraliśmy się nie zwracać uwagi na to, że bywa arogancki, że pyskuje. Monice powiedzieliśmy, że brat ma trudny okres i niech mu wybaczy, bo dla niej też bywał przykry. Jednak sprawa wycieczki sprawiła, że chyba musimy zmienić postępowanie.

– Jedziemy z klasą do Berlina – oświadczył syn. – Chcę 600 zł. – Ile? – zdziwiłam się. – 600 zł. Co, nie macie? Czy nie dacie, bo nie jestem wasz? – Dosyć tego – stwierdził mój mąż. – Marcin, byliśmy cierpliwi, ale przesadzasz!

Nie masz prawa się tak do matki odzywać. Czy daliśmy ci kiedyś odczuć, że jesteś adoptowany?  – Tak! Teraz dajecie! I cały czas woleliście córeczkę, taką podobną do tatusia – wykrzyczał.

Jak się zachować?

– Ja się nie liczę, nikt mnie tu tak naprawdę nie chce! Minęło kilka dni i... jest gorzej.Nie wiemy, jak sprawić, żeby Marcin znów uwierzył w naszą miłość. Nie możemy mu na wszystko pozwalać, bo nie tędy droga. Mąż uważa, że musimy czekać, zachowując się tak jak wcześniej, zanim Marcin odkrył prawdę. Moja mama zaś twierdzi, że bez silnej ręki nic nie osiągniemy. A mnie jest go tak strasznie szkoda, bo czuje się odrzucony! Boję się, że zrobi jakieś głupstwo. Jak go przekonać, że bardzo go kochamy?

Katarzyna S. z Gdyni

Wasze opinie

@ A może wyjściem będzie odszukanie biologicznych rodziców? Jeśli uda się ich odnaleźć, Marcin ich pozna i..., no cóż. Albo będzie szczęściarzem z dwoma parami kochających rodziców, albo szybko doceni waszą bezwarunkową miłość do niego.~Krysia

@Nigdy nie ma dobrego momentu. Za wcześnie, za późno, nie teraz – tak myślą dorośli, bo boją się, że po wyznaniu prawdy zostaną odrzuceni. Bo to syn was odrzucił, nie wy jego. Jedyna rada to kochać go tak samo mocno jak przedtem. I uzbroić się w cierpliwość. Czas to wasz sprzymierzeniec. ~Olga

@ Poproście syna o rozmowę. Zaznaczcie, że zawsze byliście i jesteście rodziną. Kochacie syna i on to wie. Ma prawo do buntu, bo ta informacja spadła na niego nagle. ~Liza

Trzeba poczekać

@ Nie dość, że nie powiedzieliście synowi prawdy, to jeszcze ukrywacie ją i przed córką! Czuję, że kochacie dzieci, ale zrozumcie: dzieci tak łatwo nie zapominają kłamstwa. Teraz to syn czuje się oszukany, ale córka też będzie. Bo ona też ma prawo do tego, by niczego przed nią nie ukrywać. Usiądźcie w czwórkę i wszystko sobie wyjaśnijcie. To może być nieprzyjemna rozmowa, ale jest niezbędna. ~Trybik

@ Podzielam zdanie męża – trzeba poczekać. Niczego nie zmieniajcie w swoim zachowaniu. Nie nadskakujcie mu, bo to tylko przypomina o tym, że byliście nie fair wobec niego. Dajcie synowi się wykrzyczeć. Na jego miejscu też byście tak reagowali.~Hela

@ Marcin miał szczęście, że trafił do kochającej się rodziny. Powinien to docenić, a nie nazywać was kłamcami. Zaprowadźcie go do domu dziecka i zapytajcie wprost: czy chciałby być na miejscu jednego z tych biednych po- rzuconych maluchów? Może wtedy zrozumie, jakie głupoty wygaduje. ~Karina

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Chwila dla Ciebie
Więcej na temat:

Zobacz również