Ślepa rodzicielska miłość

Nie mogę uwierzyć, że znów to robicie! – tymi słowami przywitała nas Kamila, nasza sąsiadka, kiedy przyszła po klucze.

Ilekroć wyjeżdżaliśmy, to właśnie jej powierzaliśmy opiekę nad mieszkaniem. Karmiła kota, podlewała kwiatki, wieczorem zapalała światło, aby odstraszać potencjalnych złodziei. Tym razem zamierzaliśmy odwiedzić starszego syna.

Reklama

Prawie trzysta kilometrów, które mieliśmy do przebycia, to spora odległość, dlatego zamierzaliśmy wyruszyć jeszcze przed obiadem. Wojtek zaczął znosić do samochodu bagaże. Ja w tym czasie pakowałam przygotowaną wałówkę.

Mieszkał aż w Gdyni

Czekała nas więc długa i męcząca podróż. Kamila z trudem przecisnęła się między torbami podróżnymi, by przysiąść na kanapie. Nasze mieszkanie było niewielkie, w sam raz dla dwojga emerytów.

Dawniej marzyło nam się większe. Cóż z tego, skoro wszystkie pieniądze szły na dzieci. Ich utrzymanie, szkoły, studia. Teraz, gdy synowie i córka już się usamodzielnili, największą pozycję w naszym budżecie stanowiły koszty podróży.

Wstyd się przyznać, ale dzieci nigdy nas nie odwiedzały. Rozumieliśmy to, były bardzo zajęte. Damian pracował jako programista komputerowy, Leszek prowadził kursy dla kierowców, a najmłodsza, mieszkająca w Anglii Zosia piastowała wysokie stanowisko w jednym z tamtejszych urzędów.

Ale nie narzekaliśmy

Gdy w sercu budziła się tęsknota, wsiadaliśmy w samochód lub samolot – i w drogę.

– Kogo tym razem zamierzacie odwiedzić? – spytała sąsiadka. – Damiana. Za kilka dni obchodzi urodziny, wypada pojechać, złożyć życzenia, zawieźć drobny upominek. No i nacieszyć się wnukiem. Wyobrażasz sobie, że Mateusz od września pójdzie już do zerówki? – paplałam.

Kamila nie podzielała mojego entuzjazmu. Dostrzegłam to w jej spojrzeniu. Zresztą i tak wiedziałam, co myśli, wiele razy wypowiadała się krytycznie na temat naszych dzieci. Uważała, że to one powinny nas odwiedzać, a nie my je. Teraz też nie omieszkała wyrazić swojego zdania.

– Tydzień temu miałaś imieniny – przypomniała. – Które z dzieci je z tobą świętowało? – Nic straconego! Uczcimy je wspólnie z urodzinami Damiana – odparłam.

Oszukiwałam samą siebie.

Dzieci rzadko pamiętały o naszych imieninach czy urodzinach

A nawet jeśli, ograniczały się do złożenia życzeń przez telefon. Do głowy im nie przyszło, żeby przyjechać i osobiście nas uściskać. A to byłby taki piękny prezent.

– Jeszcze kilka minut – krzyknęłam, słysząc trzaśnięcie drzwi. – Kamila ma rację. Obejrzałam się. W drzwiach kuchni stał Wojtek. W obu rękach trzymał torby. – Przecież miałeś je zanieść do samochodu – zdziwiłam się.

– Myślę, że Kamila jednak ma rację – powtórzył, stawiając bagaże na podłogę. – Kto to widział, żebyśmy w naszym wieku przemierzali Polskę w tę i z powrotem, żeby tylko spędzić trochę czasu z własnymi dziećmi?

– Nie tylko Polskę – westchnęłam. – Pamiętasz, jak źle zniosłeś ten lot z Manchesteru?

Wojtek podszedł do okna i w milczeniu przyglądał się bawiącym się na placu zabaw dzieciom.

– A gdybyśmy tak rozpakowali bagaże i nigdzie nie pojechali? – odezwał się wreszcie. – Niech się martwią, co się z stało.

Może da im to do myślenia?

– A jeśli nie da? – zadrżałam. Tak bardzo chciałam zobaczyć ukochanego wnuka. – Chyba musimy zaryzykować. Wieczorem zadzwonił Damian z pytaniem, czy coś się stało.

– Stało się. Zestarzeliśmy się z mamą i nie mamy już siły na dalekie podróże – oznajmił mąż.

Zaskoczony syn szybko się pożegnał, ale już pół godziny później zatelefonował jeszcze raz.

– Przyjedziemy do was w następny weekend – powiedział. – Leszek też będzie. A w przyszłym miesiącu może i Zośce uda się wpaść na kilka dni do Polski. Będzie trochę ciasno, ale chyba jakoś się pomieścimy?

– Na pewno – wykrztusiłam, z trudem hamując łzy szczęścia. Czasem warto posłuchać rad innych ludzi. Zwłaszcza w kwestii relacji z dziećmi, bo rodzicielska miłość potrafi być ślepa.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Już w przedszkolu wkraczamy na arenę walki o władzę. Wszędzie spotykamy potencjalnych sojuszników, osoby neutralne i wrogów. Aby w tej grze przeforsować własne interesy, musimy nauczyć się reguł... więcej