Pożegnanie? To tylko zmiana

Jak rozstać się z partnerem lub z nielubianą pracą oraz jak przekuć rozstanie w coś pozytywnego? O tym z profesorem Rafałem Ohme rozmawia Magdalena Kuszewska.

PANI: Każdemu rozstaniu towarzyszy poczucie straty. Czy mózg jest na nie przygotowany?

Prof. Rafał Ohme: - Dla mózgu każde rozstanie oznacza przede wszystkim… zmianę. Weźmy 40-latkę, która po dekadzie odeszła od męża. Mimo że ją irytował, nagle w domu zrobiło się pusto: już nie siedzi wieczorami na sofie obok jej fotela. Tej kobiecie przede wszystkim brakuje ich „wspólnej rutyny”.

Reklama

Dla mózgu każde nowe wydarzenie to wydatkowanie wielkiej porcji energii po to, aby „wyżłobić” rowki, których będzie używał do tworzenia ulubionej przez siebie rutyny. I dlatego właśnie z zasady nie lubi zmian.

Czyli odbywają się one wbrew ludzkiej naturze?!

- Zgadza się. Rozstając się – nieważne, czy z partnerem, czy z przyjaciółmi, czy z etatem – musimy mieć świadomość, że mózg będzie się temu sprzeciwiał. Aż do czasu, gdy przywyknie do nowych warunków.

Długo to trwa?

- Im człowiek starszy, tym więcej czasu potrzebuje, aby się przystosować. Im dłużej byliśmy z partnerem lub pracowaliśmy w danej firmie, tym głębsze w mózgu „wyżłobiły się” rowki.

Trzeba je zasypać i zacząć od nowa. Ci, którzy przez lata zasiedzieli się w związkach czy firmach, szczerze pragną zmian, ale coraz trudniej im je przeprowadzić i odejść.

Załóżmy, że ktoś chce się rozstać z partnerem. Jak ma to zrobić, skoro działa wbrew naturze?

- Istnieje grupa naczelnych, której nie chciało się zadziałać wbrew naturze i… dotychczas nie zeszła z drzew. To szympansy (śmiech). Spokojnie, wszystko da się zrobić, jeśli jest się odpowiednio zmotywowanym. Człowiek od zarania dziejów działa na kontrze do natury.

Czy ważny jest „kaliber” rozstania? Inaczej przecież przeżywamy rozstanie z opiekunką do dziecka, a inaczej z partnerem życiowym…

- Rodzina jest najważniejsza i jeśli to ona się rozpada, to „wyrywa” najgłębsze rowy w mózgu. Wtedy najtrudniej dojść z sobą do ładu. W tym przypadku bardzo rzadko można zacząć tak naprawdę od zera, bo z osobą, z którą się rozstajesz, nadal będą cię łączyć dzieci, wspólni znajomi i mnóstwo emocjonujących przeżyć.

Znacznie łatwiej pożegnać się z pracą. Rzucasz korporację, otwierasz ekologiczną farmę i już jesteś po innej stronie. Jaki z tego wniosek? „Wyrywanie się” z relacji społecznych jest dużo trudniejsze niż zmiana w relacjach zawodowych.

Ale są osoby, które bardziej przeżywają pożegnanie ze stanowiskiem pracy niż np. rozwód.

- Naprawdę? Pewnie są przerażeni, że zagrożony jest ich byt. Nie wierzą , że uda im się znaleźć równie dobrą lub w ogóle jakąkolwiek pracę… Ten stan może dotyczyć ludzi w wieku 40-50 lat, którzy są w pełni sił, a stracili źródło zarobkowania wbrew swojej woli.

Zwłaszcza tych na dobrych stanowiskach. Bo kto zatrudni bezrobotnego prezesa? Znam osoby, które po utracie pracy zrobiły mądrą rzecz: odcięły się od dotychczasowych dokonań zawodowych, rozpoczynając działalność w kompletnie nowych dziedzinach.

Jak przekuć rozstanie w coś pozytywnego?

- Po rozstaniu z toksycznym partnerem idziemy na kolację ze znajomymi, którzy wznoszą toast za nowe, lepsze życie. Czujemy się świetnie, wiemy, że dobrze się stało.

Wracamy w szampańskim nastroju, zamierzając od jutra podbijać świat, ale w domu, w samotności, nasz mózg szepcze: „Nie lubię cię za to, że zmieniasz mi rutynę!”. Dopada nas zwątpienie, smutek. Musimy się na to przygotować!

Dlatego dobrze jest mieć pod ręką panaceum na przygnębienie. To musi być coś prostego, zabawnego, np. oglądanie na DVD komedii romantycznej albo przycinanie róż w ogrodzie.

Książę Karol, który miał na głowie Dianę i Camillę, w krytycznym momencie nie wychodził z ogrodu (śmiech). No i wtedy trochę sobie odpuśćmy, np. nie katujmy się dietą.

Słynne lody z popcornem spożywane przez Bridget Jones po rozstaniu z Darcym?

- O tak, potrzebujemy kilku dni lub nawet tygodni odpoczynku. Ważne, aby mieć pod ręką „telefon do przyjaciela”, któremu opowiemy o chwilach słabości. I poprosimy: „Bij mnie po łapach, jak będę chciała wrócić do mojego eks!”.

Pamiętajmy też, że zmiany są potrzebne wszystkim. Żyjemy w świecie, który cechuje się znacznie większym poziomem dynamizmu niż sto lat temu, co jest spowodowane wysokimi technologiami i komunikacją.

Amerykanie wsiadają do auta i co parę lat przenoszą się w inne miejsce, bo mają nową pracę albo są w nowym związku. Ale im jest łatwiej, bo są już piątym pokoleniem, które tak robi. A my pierwszym, które doświadcza tak dynamicznych zmian.

Reasumując: pożegnania są wliczone w koszty życia.

- Ale w dłuższym rozrachunku to nie jest żadna tragedia. Przecież wszystko, co nas dotyka, ma swój głębszy sens. Choć być może dostrzeżemy go dopiero po latach.

Jak mawiał Steve Jobs, który na pewien czas rozstał się z Apple, to była najlepsza rzecz dla obu stron, bo kiedy wrócił po kilku latach, był znacznie silniejszy i doprowadził firmę na szczyt.

Rafał Ohme – profesor nadzwyczajny SWPS w Warszawie oraz Uniwersytetu Renmin w Pekinie. Laureat stypendium Fulbrighta. Jest ekspertem w dziedzinie emocji i podświadomości.

Z jego odkryć korzystają firmy badawcze m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Chinach i Japonii. Na studia w Stanach zarobił, grając na gitarze w barach Chicago.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Zobacz również

  • Trzymamy za rękę najważniejsze osoby, w najważniejszych momentach naszego życia. Często nie zdajemy sobie sprawy, jakie korzyści niesie ze sobą ten piękny, prosty gest. więcej