Pomagam córce, a ona uważa, że się wtrącam

Widzę, że moja córka niezbyt dobrze radzi sobie z dzieckiem i prowadzeniem domu, dlatego codziennie do niej przychodzę, żeby pomóc. Doradzam, jak karmić i ubierać wnuczkę, sprzątam. Chcę, żeby było jej łatwiej, a ona się złości, że do wszystkiego się wtrącam… Jest mi przykro. Dlaczego jest taka niewdzięczna? Iwona (52) z Lublina

Maria Juzwa: Pani Iwono, rozumiem Pani troskę o córkę, ale proszę uważać, aby pomoc nie przekształciła się w wyręczanie. Matka może doradzać dorosłemu dziecku, jednak tylko wtedy, gdy ono o to poprosi.

Jeśli córka nie pyta, w co ubrać swoje maleństwo i jak je karmić, radzę powstrzymać się od udzielania wskazówek. Uzna je bowiem za pouczanie albo, tak jak Pani usłyszała, wtrącanie się we wszystko. A to nie wpłynie dobrze na Wasze wzajemne relacje.

Reklama

Fakt, że codziennie odwiedza Pani córkę i we wszystkim pomaga, nie tylko uniemożliwia jej nabywanie nowych umiejętności, ale także obniża samoocenę. Świadomość, że nie potrafi tak dobrze posprzątać jak mama i tak smacznie ugotować, musi być dla niej frustrująca.

Dlatego złości się, zamiast, jak Pani oczekuje, okazywać wdzięczność. Jeśli zależy Pani na szczęściu córki, proszę jej zaufać i pozwolić się usamodzielnić. Z pewnością pomoże w tym rezygnacja z codziennych odwiedzin. Pani także na tym zyska, bo będzie miała więcej czasu dla siebie. A córka na pewno sobie poradzi.

Gdy uda jej się sprostać obowiązkom żony i matki, obie będziecie z tego dumne.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Rewia

Zobacz również

  • Wkrótce po ślubie mój syn wydawał się szczęśliwy. Teraz jednak coraz częściej młodzi się kłócą. Synowa nieustannie go krytykuje i ma mu coś do zarzucenia. Widzę, że on traci cierpliwość. Mojemu... więcej