Pieniądze ważniejsze od miłości?

Do mojego gabinetu przyszła Jadwiga, 55-letnia wdowa. Chciała zasięgnąć porady, w sprawie związku.

– Byłam mężatką przez 30 lat. Początki z Marcinem były trudne. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Mąż zarabiał niewiele, ja za swoją pracę w sklepie też nie dostawałam kokosów. Przez te lata wychowaliśmy dwójkę, już dorosłych dzieci. Dwa lata temu Marcin zmarł na zawał. – Przeżyłaś szok… – O, tak! Po pogrzebie moja sytuacja materialna stała się jeszcze gorsza. Po opłaceniu rachunków, ledwo starczało na jedzenie… – Trudna sprawa…

Reklama

– W sierpniu ubiegłego roku poznałam Stanisława, również wdowca. Przyszedł do mnie, do sklepu. Robił zakupy. Wywiązała się między nami rozmowa. Stanisław może piękny nie jest, ale za to bardzo, bardzo oczytany i inteligentny. Przypadł mi do serca. Po tym spotkaniu były następne. Po dwóch tygodniach zaprosił mnie do siebie. – Zgodziłaś się? – Tak. Staś zawiózł mnie do swojego domku. Czułam się jak jakaś księżniczka! Wyznał wtedy, że zakochał się we mnie. – A ty? Kochasz go? – Nie wiem, ale jestem samotna i bez pieniędzy. Podoba mi się takie dostatnie życie. A i dzieciom będę mogła pomagać. Ale…

– Tak? – Nie wiem czy dobrze robię. Znajome mówią, żebym się wstydziła, że tak racjonalnie myślę. Czy ten związek ma szansę? 

– Zależy od tego czym będziesz się kierowała: sercem czy kieszenią – powiedziałam. – Zaczęłaś dobrze, mówisz: „przypadł mi do serca”. Widziałaś w nim sympatycznego człowieka, który przegonił twoją samotność. Super start do szczęśliwego bycia razem. Twoje znajome i tak delikatnie określają twój sposób myślenia, mówiąc o nim „racjonalny”.

Ja wprost ci powiem, że omamił cię brzęk pieniędzy i wcale nie jesteś racjonalna. Nie mów skwapliwie „tak”, gdy poprosi cię o rękę, bo to nie będzie uczciwe. Wróć do myślenia o nim, tak jak to było na początku, gdy urzekały cię jego cechy.

Psycholog Dorota Krzywicka znana z programu TVN Rozmowy w toku" i czytelnicy „Chwili dla Ciebie”pomagają rozwiązywać problemy

List Jadwigi zamieściłam na portalu INTERIA.PL. Internautki dyskutowały o problemie. Niektóre z ich opinii zamieszczam poniżej.

Katarzyna (53 l.): Weź kobieto się ogarnij! Jesteś z nim tylko dla kasy? To nic z tego nie będzie! Piszesz, że podoba ci się takie dostatnie życie? A co byś zrobiła, gdyby okazało się, że Stanisław tak naprawdę jest zadłużony. Pomyśl, zanim coś zrobisz!

Basia (45 l.): To jest marnowanie sobie życia. Lepsza samotność, niż coś takiego.

Wiesława (41 l.): Ty się tych twoich koleżanek nie słuchaj! Rób, co uważasz za stosowne. Sąsiadki są zazdrosne o faceta, pieniądze i nie będą miały dobrego zdania na twój temat.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Zakochałam się w koledze z pracy. Nie zamierzam rozbijać jego rodziny, ale on twierdzi, że nigdy nie był szczęśliwy w małżeństwie. Zapewnia, że od dawna nic go z żoną nie łączy i kocha tylko mnie.... więcej