Nie mam przyjaciół. I dobrze!

Moje życie tak się ułożyło, że jestem dziś sama – rozpoczęła swoją opowieść Ewa. – W młodości nie miałam tak dużego powodzenia, jak moje ładniejsze i zgrabniejsze koleżanki. Z tego powodu byłam też pewnie zamknięta w sobie. Ale w końcu trafiłam na tego jedynego. Byłam już po trzydziestce. Ja też mu się podobałam, zaczęliśmy nawet snuć wspólne plany...

– I zdarzyło się coś niespodziewanego? – Właśnie! Pojawiła się ona... Moja najbliższa przyjaciółka, która znałam od podstawówki. Mój „prawie” narzeczony oświadczył pewnego dnia, że odchodzi. Zaraz wszystko się wyjaśniło. Był z moją przyjaciółką. Popadłam w depresję, zajadałam stres. Potem zmieniłam pracę, wyjechałam do innego miasta. Nigdy do nikogo się nie zbliżyłam. Przywykłam do tego, że sama czułam się dobrze i bardziej bezpiecznie...

– Trzymanie ludzi na dystans to twój sposób na zapewnienie sobie bezpieczeństwa. Nikt nie może cię zranić, jeśli nie pozwolisz mu się do siebie zanadto zbliżyć, nie obdarzysz go całkowitym zaufaniem. Ta ostrożność ma swoją cenę. Nie angażując się w bardzo bliskie związki przeżywamy życie bez gorących uniesień i emocjonalnych wzlotów. – Przez lata pracy poznałam wiele koleżanek, nawet facetów, którzy się mną interesowali, ale nigdy nie zrobiłam następnego kroku. Mam w pracy bardzo dobrą koleżankę, ale i ją, kiedy było trzeba, trzymałam na dystans. I tak mi życie minęło...

Reklama

– Każdy ma prawo decydować sam, co woli. Intensywne kontakty z ludźmi, życie pełne niespodzianek, na przemian emocjonalny ogień i lód czy życie ustabilizowane, niezależne od innych ludzi, a więzi z nimi tylko towarzyskie.

Wszystko to w umiarkowanej temperaturze emocjonalnej

Ty wybrałaś ten drugi styl i – jak widzę – dobrze ci on służy... – Ale w styczniu w moim zakładzie pracy organizują imprezę karnawałową. Będzie zabawa... Zawsze unikałam takich spotkań, a teraz ta moja koleżanka mnie bardzo namawia, żeby pójść. „Nic nie stracisz, jesteś przecież coraz starsza – tłumaczy.

– A samotna starość jest straszna. Może kogoś poznasz” – zachęca. A ja nie wiem, co zrobić. – Przede wszystkim nie daj się koleżance nastraszyć samotną starością. Według twojej koleżanki będzie lepiej, gdy sobie znajdziesz kogoś do pary? A w jaki sposób miałoby to poprawić twoją sytuację? Będzie ci miał kto podać przysłowiową szklankę wody? Może tak, a może nie. Jeżeli złączyłabyś swój los z rówieśnikiem, to przecież on będzie tak samo jak ty z roku na rok w coraz gorszej kondycji. I może się okazać, że on nie tylko w żaden sposób nie zaopiekuje się tobą, ale jeszcze sam będzie wymagał intensywnej opieki.

– To co mam zrobić? – Pomysł pójścia na zabawę karnawałową jest świetny. Ale nie idź na nią z założeniem, że musisz znaleźć kogoś, kto cię wesprze w jesieni życia. Idź, żeby dobrze się bawić! Przeżyłaś wiele lat bez partnera, bez przyjaciół, czyli dawałaś sobie radę sama – i nie narzekasz...

– No właśnie! – Gdy przejdziesz na emeryturę, zadbaj jednak o to, by wokół ciebie coś się działo. Wcale nie musisz wchodzić w bardzo bliskie relacje z ludźmi... Wystarczy, byś całkiem nie zrezygnowała z takich kontaktów. Są miejsca, gdzie spotykają się starsi: kluby seniora, uniwersytet trzeciego wieku... Ale odległość, na jaką pozwolisz zbliżyć się do siebie, niech nadal należy do twojego wyboru! Jeśli wciąż bezpiecznie czujesz się, utrzymując dystans, to niech tak pozostanie.

Zdjęcie

/Mat. Redakcyjne
/Mat. Redakcyjne

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Czujesz, że życie ci ucieka, a ty nie spełniłaś marzeń? To objaw kryzysu wieku średniego. Przy odrobinie wysiłku pokonasz go, a nawet przekujesz w sukces. więcej