Nie daj się ponieść emocjom

Obiecywałaś sobie, że już nie dasz wyprowadzić się z równowagi. I nagle trrrach – znów wybuchłaś! Co zrobić, gdy zwykłe liczenie do 10 już nie wystarcza?

Na początek ważna prawda – trudne emocje są, były i będą. Jak oddech. To, czy masz z nimi kontakt (czy je czujesz) oraz to, co z nimi zrobisz (jak reagujesz) – to już inna sprawa.

Reklama

Emocje, zwłaszcza te trudne, jak niechęć, irytacja, złość, wpływają na relacje z ważnymi dla ciebie osobami. Należą do nich np. partner, dzieci, ale też z całą pewnością twój szef! Jak sobie z nimi radzić, by te relacje układały się dobrze, radzi psycholog Beata Poborska-Kobrzyńska.

W urzędzie, gdy coś załatwiasz irytujesz się, że trwa to o wiele za długo

Nie od dziś wiadomo, że o wiele więcej można załatwić uśmiechem i spokojem niż awanturą. Ale dobrze wiesz, ile cię to czasem kosztuje...

Wystarczy jedna iskra. Po jednej stronie pani w okienku – ma właśnie czterdziestą niezadowoloną i zniecierpliwioną osobę do „załatwienia”. Po drugiej stronie ty – zmęczona, po całym dniu pracy, w kolejce, z zakupami ze sklepu, na głowie jeszcze tyle spraw. Chcesz załatwić to szybko i sprawnie; złościsz się, bo tak nie jest.

Przerzucasz te emocje na urzędnika. I awantura gotowa! Cały proces się spowalnia, bo od urzędniczego konkretu przechodzicie na poziom „dialogu” o emocjach. Ktoś czuje się urażony, obrażony, ktoś się broni, ktoś atakuje.

Techniki kontroli: Myśl o celu. Jesteś tu, by załatwić coś dla siebie ważnego, bez tej drugiej osoby nic nie zdziałasz, potrzebujecie siebie. Jesteście partnerami tej wymiany. Wizyta w urzędzie jest tylko częścią większej układanki – np. dzięki złożonemu pitowi rozliczysz się w terminie.

Gdy przysłowiowa krew zalewa ci oczy, policz do 10 i pomyśl: nie mam wpływu na obsługę, na sposób wykonywania zadań ani na tempo. To, na co mogę wpłynąć, to własna postawa i stosunek emocjonalny. Pomyśl też o tym, że po drugiej stronie też jest człowiek, który ma gorszy lub lepszy dzień i oprócz wykonywania zadań potrzebuje, tak jak ty, „ludzkiego potraktowania”.

Okaż szacunek – zyskasz partnera. Niemiłą uwagę obróć w żart. To spotkanie może być miłe lub niemiłe. Skoro masz na to wpływ.... może warto skorzystać?

W domu, wśród bliskich łatwiej o wybuch, bo czujemy się bezpiecznie

Wiemy, że tutaj możemy nasze trudne emocje swobodnie uwolnić, bo nie spotka nas za to żadna kara. Mąż to nie szef – nie wywali nas z pracy. Ale łatwo powiedzieć coś, czego się potem żałuje...

Kłótnia z mężem: Autentyczność w relacjach jest ważna. Gdy jesteś wściekła na męża, nie będziesz przecież udawać, że nic się nie stało, masz prawo do swoich emocji. Wyrażenie złości to powiedzenie o swoim uczuciu. Zalewającym, trudnym, czasem obezwładniającym.

Sztuka polega na tym, by wyrazić złość czy gniew w taki sposób, który nikogo nie będzie ranił. To trudne, bo w silnych emocjach nie myślimy racjonalnie, odbiera nam rozum. Można kogoś obrazić, poniżyć, a wtedy nie ma miejsca na współpracę.

Najczęściej wygląda to tak: twoja wściekłość sięga zenitu, następuje wybuch („wykrzyczałam mu, nawtykałam mu, obraziłam go”), następnie przychodzi ulga i spadek napięcia, a potem masz... dramatyczne poczucie winy. Wydaje ci się, że partner cię zna, też od tej dobrej strony, więc wybaczy, a poza tym będzie wiele okazji, by to nadrobić i JAKOŚ to będzie.

Nie do końca. Takie sytuacje, gdy powtarzają się stale, mogą mieć destrukcyjny wpływ na wasz związek, osłabiają go. Warto w odpowiednim momencie powiedzieć sobie stop, tylko umiejętne wyrażanie emocji buduje bliskość.

Gdy nerwy puszczają przy dzieciach. Po pierwsze nie jesteś maszyną, tylko człowiekiem i czasem może się to zdarzyć. Zwłaszcza jeśli nastolatka pod twoją nieobecność zrobiła imprezę i stłukła pamiątkową zastawę po babci. Nawrzeszczałaś na nią? Stało się. Ale nie zostawiaj tak tego. Wróć do rozmowy. Nie zaprzeczaj, że się złościsz. Powiedz dlaczego. Córka powinna zobaczyć, co dla ciebie jest ważne – widzi też że przeżywasz nie tylko złość, ale i smutek, bo zależało ci na czymś.

Odsłonięcie emocji przybliża. Dziecko uczy się, że można naprawić swoje zachowanie, że są chwile, w których traci się kontrolę, ale to nie znaczy, że nic nie można z tym zrobić. techniki kontroli Jeśli czujesz, że za chwilę wybuchniesz, zajmij się czymkolwiek, np. przejrzyj gazetę, postaw sobie pasjansa, idź na spacer z psem. To pozwoli ci ochłonąć.

Włącz muzykę. Słuchanie ulubionych piosenek działa jak środek uspokajający. Powiedz mężowi/dziecku, że czujesz złość i chcesz odłożyć rozmowę na potem. Już samo nazwanie uczuć pomaga rozładować nieprzyjemne napięcie. Popłacz. Łzy także rozbroją twój gniew.

4 techniki kontroli emocji, które sprawdzą się w sytuacji awaryjnej

♦ Uspokój oddech

Złość wpływa na twój oddech. Staje się szybszy, gwałtowniejszy i płytszy. W chwili kryzysu skup się na wyrównaniu oddechu. Doprowadź go do spokojnego powtarzalnego rytmu, pomagaj sobie liczeniem. Uspokajając oddech, opanowujesz emocje. To działa zawsze!

♦ Pomyśl o czymś miłym

Gdy czujesz, że ogarnia cię furia, odwróć uwagę. Pomyśl: co mam dziś jeszcze do zrobienia, gdzie chcę wyjechać na wakacje, w co się ubiorę na imieniny – niech to, co jest w miarę zajmujące dla ciebie, na chwilę odciągnie cię od obezwładniającego poczucia złości.

♦ Co ci mówi twoja złość

Zadaj sobie pytanie – o co mi chodzi z tą złością. Czego ja teraz chcę? To pomaga. Wyobraź sobie, że twoja złość to postać, która mówi ci coś ważnego o tobie. O czym? Może np. „wściekasz się nie dlatego, że szef jest zły, tylko dlatego, że to nie jest miejsce dla ciebie.

Jesteś wściekła, bo chcesz czegoś innego, ale to się wiąże z ryzykiem i podjęciem decyzji, za którą masz wziąć odpowiedzialność”. Jak już dojdziesz do sedna, będziesz mogła działać dalej albo... odpuścić.

♦ Pomyśl o tym inaczej

To metoda, która przynosi dobre efekty. Polega na spojrzeniu na stresującą sytuację z innej perspektywy. Np. zachowanie wściekłego urzędnika (lub klienta!) potraktuję jako przejaw jego zagubienia i frustracji, a nie jako osobisty atak na mnie.

W pracy, gdy jesteś w stresie można powiedzieć o słowo za dużo

Hamujesz się do ostatniej chwili, bo nie wypada. Tłumienie nieprzyjemnych emocji jest kosztowne, a uwolnienie ich może skończyć się... katastrofą.

Szefowie nie lubią emocjonalnych pracowników. Oczekują od nas opanowania i pełnego profesjonalizmu. Nic w tym dziwnego – tobie też trudno wyobrazić sobie lekarza, który współodczuwa z każdym pacjentem. Albo sprzedawcę, który wybucha gniewem, bo zabrakło ci drobnych. Oczywiście każdy z nas czuje i przeżywa.

Z punktu widzenia psychologicznego to sytuacja zdrowa – nie tłumimy emocji. Natomiast z punktu widzenia społecznego już nie. Obowiązują nas pewne normy, obyczaje społeczne. Otwarte okazywanie emocji w większości miejsc pracy jest niedopuszczalne!

Brak kontroli nad własnymi reakcjami, a także przynoszenie emocji z życia prywatnego do pracy stawia nas w złym świetle. Np. jesteś szefową – w domu tłumisz złość wobec partnera, a w pracy – nawet wbrew swoim intencjom – odreagowujesz na podwładnych.

Żywiołowe reakcje nie są mile widziane, możemy powiedzieć o kilka słów za dużo i narazić się na nieprzyjemności.

Jak nie zaszkodzić sobie. Im bardziej jesteśmy zmuszani do ukrywania trudnych emocji w pracy, tym większe napięcie nam towarzyszy. Przykład: twój szef zasypuje cię pracą, stale masz nadgodziny, przychodzisz nawet chora! Gdy staje się to rutyną, a ty nie zajmujesz stanowiska (np. nie upomnisz się o pieniądze lub nie wyrazisz zgody na nadgodziny, chodzisz z przyklejonym uśmiechem i udajesz, że wszystko gra), wtedy złość narasta, towarzyszy jej upokorzenie.

Ukrywanie jej zabiera ci mnóstwo energii, kontrola szybko się wyczerpuje. Twoja złość może się „rozlać” w postaci objawów somatycznych (bóle głowy, brzucha). Może też nastąpić jej wybuch w postaci niekontrolowanej, zupełnie niezrozumiałej dla otoczenia. W obu sytuacjach tracisz ty!

Jak sobie pomóc? Proporcje to słowo-klucz. – Nadmiernie okazywane emocje mogą przestraszać i sprawiać wrażenie, że pracownik się nie kontroluje. Adekwatne okazywanie emocji, w porę, to idealna opcja – mówi psycholog. – Pracownik, który umie nazwać swoje emocje, reagować zgodnie z nimi, nie przesadnie – jest autentyczny.

Lepiej więc na bieżąco (i na spokojnie) rozmawiaj z szefem i wyznaczaj swoje granice. W sytuacjach mniej jaskrawych wyznaczanie granic też się przydaje! Np. gdy trudne emocje pojawiają się w relacjach ze współpracownikami.

Przykład: koleżanka z pracy daje ci się we znaki, oczernia cię, podkopuje twój autorytet w oczach szefa. Emocje, których doświadczasz, są cennym sygnałem dla ciebie. Czujesz lęk – czyli jest zagrożenie. Czujesz złość – czyli ktoś przekroczył twoje granice. Jeżeli nie będziesz ich bronić, czyli mówić o tym – skąd inni mają wiedzieć, że wchodzą na twoje terytorium?

Twoja złość to też jest informacja dla nich. Powiedz wprost, że nie podobają ci się jej gierki. Im szybciej to zrobisz, tym większa szansa, że załatwisz to spokojnie. A co robić, gdy jesteś ostro wkurzona?

Techniki kontroli: Powtarzaj w myślach słowa: „stop, wyjście, zmiana, odkładam to na inny dzień”. – „Stop” to znaczy jestem wściekła, ale teraz się tym nie zajmę, potrzebuję czasu, to taki przełącznik, bezpiecznik w sytuacjach kryzysowych – wyjaśnia psycholog.

W domu potocznie mówimy „wywaliło korki albo bezpiecznik”. Ty też pozwól sobie na małą osobistą przerwę w dostawie prądu. Spróbuj też okazywać złość w sposób konstruktywny, nie wybuchając, ale też nie kumulując napięcia w sobie.

Po trudnym spotkaniu z szefem (lub z pracownikami) wyjdź i wykrzycz się na osobności, gdzie nikt cię nie usłyszy. Możesz potupać nogami, uderzyć ręką w stół. Rozładowuj trudne emocje, zanim dojdzie do ich spiętrzenia!

Wyjedź na weekend, obejrzyj ulubiony film, znajdź metodę, która najbardziej cię relaksuje. Świetny sposób to wysiłek fizyczny: jazda na rowerze, taniec, praca w ogródku.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Świat kobiety

Zobacz również

  • Jeśli twój wnuk jest niejadkiem, warto wypróbować proste lecz skuteczne sposoby. Dzięki nim maluch nie będzie dłużej kręcił nosem nad talerzem. więcej