Nastolatka wstydzi się swojej matki

Od kiedy przytyłam, córka złośliwie komentuje mój wygląd. Twierdzi, że nie dbam o siebie. To przykre. Halina Żukowska z Leszna.

Już nie mogę na nią patrzeć – usłyszałam głos Marty, mojej 14-letniej pociechy. Była u siebie z koleżanką. – Chciała mnie zabrać do kina, ale nie pójdę. Spalę się ze wstydu, jak mnie ktoś znajomy zobaczy.

– Faktycznie, twoja mama przytyła – odezwała się Martyna. – Dlaczego? – Gada, że to od leków, a ja widzę, że non stop się objada. Nosi jakieś koszmarne namioty, ale co się dziwić, przecież nic na siebie nie kupi. Zamarłam. Nie mogłam uwierzyć, że mówi to moja córka! Kiedy tylko Martyna wyszła, weszłam do jej pokoju.

Reklama

– Słyszałam waszą rozmowę i jest mi bardzo przykro – zaczęłam. – Myślisz, że nie chciałabym wyglądać lepiej? Niestety, leki, które biorę, działają tak a nie inaczej. A bez nich nie mogę pracować, zarabiać. Także na twoje przyjemności. Wydawało mi się, że jestem dobrą matką, słucham cię, pomagam...

– Nie o to chodzi – przerwała mi. – Po prostu myślałam, że się zapadnę pod ziemię, gdy ostatnio w sklepie spotkałyśmy Norberta z jego mamą.

Ona jest taka ładna, elegancka, w szpilkach, a ty…

– Marta, jak możesz! – dotknęła mnie do żywego. – Jesteś niesprawiedliwa. Dbam o siebie, zawsze mam umyte i ułożone włosy, delikatny makijaż. Nie chodzę w szpilkach, bo mam problemy z kręgosłupem. Ale nie jestem przez to gorszym człowiekiem! Moim zdaniem za dużą wagę przykładasz do wyglądu!

– No wiesz, jak cię widzą, tak cię piszą... – bąknęła pod nosem córka. – Czyli mam chodzić w pantofelkach? Ćwiczyć zamiast robić obiad? Siedzieć u kosmetyczki zamiast sprzątać? A kto by się w tym czasie zajął domem? Może ty? Mam nadzieję, że jest we mnie coś, co cenisz. 

Nie rozmawiałam z Martą dłużej, bo bym się rozpłakała. Po wyjściu z jej pokoju przypomniałam sobie wszystkie kąśliwe uwagi, którymi mnie raczyła odkąd utyłam. Puszczałam je mimo uszu, udawałam, że nie słyszę i, jak widzę, niesłusznie. To był błąd.

– Co mam robić? – spytałam przyjaciółkę. – Zabierz jej kieszonkowe na kremy dla siebie – zaproponowała. – Ale by miała minę... – Poważnie pytam. – Moim zdaniem nie przetłumaczysz jej tego. To taki głupi wiek, pozostaje ci przeczekać. Ta koza wyrośnie z tego. Przecież tak naprawdę cię kocha...

Nie jestem jednak pewna, czy brak reakcji na jej zachowanie to dobry pomysł. Czy w ten sposób nie utwierdzę mojej córki w tym, że ma rację? Myślałam, że uczę ją szacunku do ludzi, tolerancji i zwracania uwagi na to, co sobą reprezentują, a nie jak wyglądają. Okazuje się, że coś mi nie wyszło... Tylko jak to zmienić?

Opinie internautek

@ Trzeba wychowywać dzieci i uczyć szacunku do innych! Pewnie nie tylko o tobie wypowiadała się pogardliwie, a ty nie zwracałaś na to uwagi. To masz za swoje. ~Wiola

@Nastolatki takie są: najpierw mówią, potem myślą. Jeśli jednak, mimo twego tłumaczenia, będzie ci nadal dokuczała, odpłać pięknym za nadobne. Na pewno ma czuły punkt, więc bez oporów to wykorzystaj. Niech wie, jak to przyjemnie, gdy ktoś cię krytykuje. ~gzyrka

@ Nie użalaj się nad sobą, nie tłumacz niczego więcej. Zapowiedz twardo córce, że nie życzysz sobie takich komentarzy. Ma się tak nie wypowiadać ani o tobie, ani o żadnej otyłej, szczerbatej czy łysej osobie. ~baba

@ Rozdziel domowe obowiązki między nią a siebie. Ty gotujesz obiad, ona sprząta. Ty idziesz na intensywny spacer, ona na basen. Córka będzie miała jakieś zajęcia, a ty więcej czasu dla siebie. ~Mika

@ Posłuchaj rady koleżanki. Zabierz małolacie kieszonkowe i powiedz, że przeznaczyłaś je na ćwiczenia i kosmetyczkę. Jak dbać o siebie, to z rozmachem! ~MaSie

@ Popatrz na siebie jej oczami. Jej dotychczasowe uwagi do ciebie nie trafiały, więc teraz nie owija niczego w bawełnę. Zastanów się, czy nie ma racji. Może jednak się objadasz, nie ruszasz, a wszystko zrzucasz na leki? Słowa córki powinny cię zmotywować, by wrócić do poprzedniej sylwetki. Może być z tym problem (przez chorobę), ale warto spróbować. ~Kasia

@ Zrób coś i dla siebie, i dla niej. Zapisz ją i siebie na basen lub zacznij z nią biegać. Dasz jej dobry przykład i pokażesz, że potrafisz się zmobilizować. I za nic w świecie nie pozwalaj, by tak o tobie mówiła. ~Ala

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Chwila dla Ciebie

Zobacz również