Małgorzata Domagalik o samotności

Reklama

Nie ma znaczenia, czy to samotność z wyboru, z przypadku, czy ta naznaczona zakrętami losu. I nawet gdy pierwsza z nich daje siłę, to jej przyrodnie siostry dla większości oznaczają udrękę.

W pośpiechu więc układamy listę osób i wydarzeń, które mogłyby nas przed tą samotnością uchronić. Strach przed jedną poduszką w sypialni, przed pojedynczym kubkiem do kawy i choinką niecieszącą innych oczu sprawia, że zatracamy się w walce o stadne życie.

Milczenie we dwoje wydaje się nam lepsze od tego w pojedynkę. Przecież nadchodzą święta i nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem, a my nie mamy się do kogo odezwać? Co zrobić, gdy nie może być inaczej?

Chciałabym namówić wszystkich Samotnych w te święta, z wyboru czy konieczności, żeby w ten wyjątkowy czas dostrzegli w swojej samotności swego rodzaju dar losu. Postawili między nią a wolnością znak równości. Wolnością dla własnych myśli, uczuć i marzeń. Nie znam nikogo, kto by ich nie miał.

Dlatego gdy przyjdzie się nam zanurzyć w świątecznej samotności, to tylko od nas będzie zależało, co zrobimy z tym „niechcianym” podarunkiem. Tak, podarunkiem. Samotność nie zawitała do nas przez przypadek, ale po coś.

Według mądrych ludzi, i to nie tylko filozofów, jest ona jedynym sprawdzianem naszego istnienia. Dzięki niej uspokajamy własną duszę, dostajemy do przemyślenia to, co w nas najpiękniejsze, najważniejsze i najlepsze.

Zwłaszcza że pewnego dnia samotność znudzi się naszym towarzystwem i odejdzie w poszukiwaniu kogoś innego, komu swoją obecnością również przemebluje nie całkiem udane życie. Na to inne, nowe, być może świąteczne. Szczęśliwego Nowego Roku!

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Zobacz również

  • Nie mam przyjaciół. I dobrze!

    Moje życie tak się ułożyło, że jestem dziś sama – rozpoczęła swoją opowieść Ewa. – W młodości nie miałam tak dużego powodzenia, jak moje ładniejsze i zgrabniejsze koleżanki. Z tego powodu byłam... więcej