Jak zostać optymistą i zmienić sposób myślenia

Znasz powiedzenie: „Pesymista widzi szklankę do połowy pustą. Optymista cieszy się, że szklanka jest do połowy pełna”? Dobrze oddaje ono podejście do życia. Bo to, co nam się przytrafia, nie jest ani do końca dobre, ani złe. Wszystko zależy od tego, jak to postrzegamy!

To my sami decydujemy, czy przeżyjemy nasze życie w poczuciu smutku i rezygnacji, czy też będziemy pielęgnować wewnętrzną radość i pogodę ducha. Optymiści częściej osiągają sukcesy, mają bardziej udane związki, więcej przyjaciół…

Reklama

Nie oznacza to, że nie mają żadnych problemów. Mają, ale traktują je jak życiowe lekcje, a nie przejawy swego pecha. Warto zatem nauczyć się myśleć pozytywnie. Oto kurs optymizmu dla początkujących.

Witaj dzień z dobrym nastawieniem

Jeśli po wstaniu z łóżka, zaczniesz myśleć, że czeka cię kolejny beznadziejny dzień, to nawet gdy spotka cię coś miłego, raczej tego nie zauważysz.

Spróbuj – nawet jeśli uważasz, że to bez sensu. Mózg można trochę „oszukać”. Jeśli się uśmiechasz, nawet na siłę, w twoim organizmie zaczyna krążyć więcej endorfin, hormonów szczęścia, które odpowiadają za dobry nastrój.

Aby ten stan się utrzymał, nie zaczynaj dnia od narzekania. Nie mów sobie: „Znowu muszę jechać do tej okropnej pracy!”, „Na pewno nie uda mi się zdać dzisiejszego egzaminu”. Takie myśli tylko odbierają ci energię do działania. Pomyśl raczej: „Ciekawe, co fajnego się dzisiaj wydarzy?”. Weź orzeźwiający prysznic i zjedz pożywne śniadanie.

Włóż wygodne ubranie, w którym dobrze się czujesz. Postaw na żywe kolory, a jeśli nosisz raczej stonowaną garderobę, dobierz do niej oryginalne dodatki w energetycznych barwach (czerwień, żółć, pomarańcz). Jeśli będziesz dobrze wyglądać, zaczniesz też lepiej się czuć. A świat wyda ci się bardziej przyjaznym miejscem.

To jest dobre rozwiązanie

Rankiem unikaj pośpiechu. Wstań kwadrans wcześniej, by spokojnie wypić kawę i rozplanować swoje zajęcia. Spróbuj też wieczorem przygotować sobie ubranie i rzeczy potrzebne do pracy na następny dzień. Unikniesz porannej gonitwy, która zwykle psuje ci humor.

Otaczaj się ludźmi, którzy dają ci energię

Przekonania, jakie żywimy wobec siebie samych i tego, co nam się przydarza, w dużej mierze zależą od ludzi, wśród których się obracamy. Jeżeli mamy dookoła samych pesymistów, wiecznie narzekających i negatywnie nastawionych do wszystkiego, bycie optymistą będzie znacznie trudniejsze.

Warto więc zweryfikować swoje znajomości. Odpowiedź na to pytanie będzie dla ciebie wskazówką, w jaki sposób spojrzeć na znajomych i przyjaciół. Są ludzie, którzy dodają nam wiary w siebie, potrafią sprawić, że życie wydaje się przyjemne, a problemy możliwe do pokonania.

Ale są też tacy, którzy potrafią stłumić każdą radość, przypominają, że nie warto się cieszyć, bo szczęście jest ulotne itp.

Po spotkaniu z nimi zazwyczaj czujemy się tak, jakby ktoś wyssał z nas energię. Unikaj tego typu znajomości, a jeśli to niemożliwe, ogranicz spotkania z takimi osobami.

To jest dobre rozwiązanie:

Zrób coś dla innych. Kup koleżance ulubiony owoc, pomóż sąsiadce wnieść wózek z dzieckiem. Bezinteresowne akty dobroci sprawiają, że sami czujemy się lepiej, a inni ludzie chcą się z nami przyjaźnić.

Nie wyolbrzymiaj porażek

Kiedy spotyka cię jakieś niepowodzenie albo doświadczasz przykrości ze strony innych, zamiast się zamartwiać, właściwie oceń sytuację.

Szef skrytykował twoją pracę, przyjaciółka zawiodła twoje zaufanie, partner po raz kolejny nie wywiązał się z danej ci obietnicy… Na pewno nie są to powody do radości. I wcale nie chodzi o to, by w takich sytuacjach udawać, że masz świetny humor.

Nie należy jednak nadawać codziennym nieprzyjemnym wydarzeniom zbyt wysokiej rangi. W dużej mierze robimy to sami: nie śpiąc w nocy, analizując po raz kolejny, co ktoś nam powiedział, zastanawiając się, co mogłyśmy zrobić lepiej… Trudno, stało się. Ale przecież to nie koniec świata, prawda?

Jeśli jesteś typem wrażliwca, byle niepowodzenie wytrąca cię z równowagi. Odporność psychiczną można jednak wyćwiczyć. By nauczyć się nabierania dystansu do codziennych problemów, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: „Jakie znaczenie będzie to miało za tydzień, miesiąc, rok?”.

Wtedy dotrze do ciebie, że szef pewnie zapomni o twoim potknięciu w ciągu miesiąca (i może nie obniży ci premii:), przyjaciółka zechce naprawić swój błąd, a partner szybko kupi ci kwiaty na przeprosiny. Czy więc zamartwianie się ma sens? Nie!

Nie marnuj energii na rozpamiętywanie niepowodzeń. Traktuj je jak życiowe lekcje do odrobienia. Każda porażka czegoś cię uczy. Ale – aby to dostrzec – najpierw trzeba nauczyć się realnie ją oceniać.

To jest dobre rozwiązanie:

Ćwicz wizualizację - gdy czeka cię trudne zadanie (np. egzamin na prawo jazdy), wyobraź sobie, że masz je już za sobą i że osiągnęłaś cel. Zrób to ze szczegółami. Zobacz oczami wyobraźni np. siebie prowadzącą własne auto, przyjaciół, którzy ci gratulują. „Poczuj” sukces, a... łatwiej ci będzie go osiągnąć!

Poszukaj życzliwego autorytetu

Czasem warto porozmawiać z kimś starszym, kto ma za sobą różne życiowe doświadczenia. Babcia, ciocia czy życzliwa sąsiadka mogą udzielić ci wielu cennych rad – trzeba tylko umieć słuchać. Warto poszukać takich osób wokół siebie i pielęgnować bliskie relacje z nimi.

Jakoś trudno ci wyobrazić sobie, że twoja zasadnicza babcia miała adoratora i także przeżywała miłosne rozterki? Wysłuchaj jej historii, ale powstrzymaj się od oceniających komentarzy w stylu: „Bo ty żyłaś w innych czasach”. Świat się zmienia, jednak ludzkie emocje pozostają niezmienne. Złamane serce boli tak samo, bez względu na to, w jakich czasach żyjemy.

Dzięki opowieści starszej pani możesz spojrzeć na własne problemy z innej perspektywy. Historia osoby, która jest ci bliska i która doświadczyła podobnych do twoich uczuć, da ci siłę, by przetrwać trudne życiowe momenty.

To jest dobre rozwiązanie:

Czytaj biografie. W twoim otoczeniu brakuje osób, które mogłyby podzielić się z tobą swoim doświadczeniem? Sięgnij po biografie ludzi, których podziwiasz. Ich losy, często pełne trudności, przekonają cię, że nie warto się poddawać, bo wszystko może się zmienić…

Rób pozytywne bilanse

Wieczorem pomyśl o tym, co dobrego spotkało cię danego dnia. Staraj się, aby weszło ci to w nawyk.

Nawet jeśli dzień nie należał do najprzyjemniejszych, na pewno zdarzyło się coś, co ci się udało, było fajne. Przywołaj trzy choćby najdrobniejsze takie wydarzenia (udobruchanie trudnego klienta, piękny zachód słońca).

Osoby, które regularnie tak robią, zaczynają wierzyć we własne siły, a ich poziom optymizmu rośnie – tak wynika z badań specjalistów. Dostrzeganie jasnych stron życia, nawet jeśli początkowo robimy to z obowiązku, na dłuższą metę przynosi rezultaty.

Skoro każdego dnia przydarzają ci się choć trzy miłe rzeczy, to znaczy, że twoje życie ogólnie jest dobre, prawda? Właśnie tak myślą optymiści! Porzuć zatem wieczorne analizowanie porażek, które funduje ci bezsenną noc oraz poczucie, że jesteś do niczego.

To jest dobre rozwiązanie

Sprawiaj sobie małe przyjemności. Los nie dostarcza ci miłych wrażeń? Sama zadbaj o to, by choć przez chwilę poczuć się dobrze! Idź na spacer, zjedz czekoladkę, włącz ulubioną płytę. To małe radości składają się na ogólne poczucie szczęścia.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Naj

Zobacz również