Jak sobie radzić z wypaleniem zawodowym?

Jestem 52-letnią pracownicą banku. Od 4 lat zajmuję stanowisko kierownicze. Byłam szczęśliwa i dumna, kiedy otrzymałam awans. Nowe stanowisko, większe uposażenie oraz nowe obowiązki i odpowiedzialność za pracę podległych mi pracowników, to było to, o czym marzyłam!

Imponowało mi to i z jeszcze większą energią zabierałam się do pracy. Niestety, już w krótkim czasie przekonałam się, że szczęście było tylko pozorne. Otrzymywałam coraz więcej zadań – ja osobiście i mój zespół, a nasze godziny pracy mocno przekraczały ustalony czas. Nie mogłam powiedzieć szefowi, że sobie nie radzę, bo na pewno znajdzie kogoś młodszego na moje miejsce.

Reklama

Do tego wszystkiego doszła okazywana ostentacyjnie niechęć moich wcześniej życzliwych kolegów. Żeby nie tworzyć konfliktów, coraz więcej pracy brałam na siebie, często wykonując zadania w domu. To wszystko odbija się na moim samopoczuciu, mam kłopoty ze snem, mdłości przed pójściem do pracy, ciągły ból głowy.

Coraz częściej jestem zdenerwowana, co odbija się na mojej rodzinie. Nie mogę stracić pracy i dobrych zarobków, tym bardziej że mój mąż zaczął poważnie chorować i od dłuższego czasu jest na zwolnieniu lekarskim. Jestem potwornie zmęczona, najbardziej z powodów emocjonalnych i nerwów związanych z pracą. Ewa z woj. mazowieckiego

Może będzie to pocieszające, że nie jest Pani odosobniona. Blisko połowa moich pacjentów to osoby, u których przyczyną choroby były problemy zawodowe. Pacjenci przychodzą z objawami głębokiej depresji, nerwic, a nawet schizofrenii.

Stres, który wiązał się z zagrożeniem utraty pracy, zajmowanego stanowiska, był tak silny, że ludzi tych wpędził w głęboki konflikt wewnętrzny. Jako praktyk obserwuję, że w równym stopniu problem ten dotyka ludzi na wysokich, średnich, jak i niższych szczeblach kariery.

Wspólną cechą jest ambicja i zawyżone w stosunku do siebie wymagania. Pierwszym objawem dolegliwości jest wyczerpanie emocjonalne, uczucie pustki i braku sił. Kolejny etap prowadzi do depersonalizacji – stępienia wrażliwości, obojętności na wszystko, co nie jest wyzwaniem zawodowym.

Ostatni, najbardziej destrukcyjny objaw, przynosi obniżenie oceny własnej osoby i dokonań, które kiedyś były źródłem satysfakcji. Mam wrażenie, że Pani jest właśnie na takim etapie swojego życia zawodowego i do tej pory nie znalazła sił na refleksję.

Utrata pracy jest przykra i bolesna dla każdego człowieka, ale takie zagrożenie stało się już częścią życia i każdy z nas musi je przewidzieć i zaakceptować. Ważne, aby znając swoje kwalifikacje, mieć wyobrażenie o tym, co możemy robić w razie zawodowej porażki. Przy Pani stażu zawodowym i umiejętnościach nie ma powodu obawiać się o brak propozycji zatrudnienia.

Coraz więcej pracodawców poszukuje doświadczonych, dojrzałych pracowników. Uświadomiwszy sobie taką perspektywę, która może być drogą nowego rozwoju, powinna Pani przeanalizować organizację swoich obowiązków i rozdzielać zadania. Bardzo ważny jest relaks, choćby krótki, a najlepiej aktywność ruchowa.

Jeżeli psychiatra w leczeniu zaleci leki, nie należy się wzbraniać, bo dobrze dobrane pomogą uzyskać lepsze samopoczucie. Zalecałbym też spotkania z terapeutą. Ważne jest, że można sobie pomóc i należy to zrobić jak najszybciej, żeby nie cierpieć oraz nie martwić swoich najbliższych.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Tele Tydzień

Zobacz również

  • Zakochałam się w koledze z pracy. Nie zamierzam rozbijać jego rodziny, ale on twierdzi, że nigdy nie był szczęśliwy w małżeństwie. Zapewnia, że od dawna nic go z żoną nie łączy i kocha tylko mnie.... więcej