Jak pokonać kompleksy i polubić swoje ciało?

Lista twoich kompleksów jest długa? Nie mów o nich głośno! Podkreślaj atuty, zamiast celebrować braki – podpowiada psycholog. Jesteś dużo piękniejsza, niż myślisz.

Reklama

Kobiety są najsurowszymi krytykami swojej urody. A Polki w szczególności. Badania Research International, które objęły 13 krajów, wykazały, że Polki są najbardziej zakompleksionymi kobietami na świecie!

Aż 84 proc. z nas jest niezadowolonych ze swojego ciała, 44 proc. chciałoby mieć większe piersi, 22 proc. deklarowało, że chce odessać sobie tłuszcz z brzucha. Tylko 1 proc. Polek uznaje się za seksowne. Ani jedna nie przyznała, że jest piękna!

Statystyki pokazują też, że Polki w porównaniu do Europejek, rzadziej komplementują swoje koleżanki, a także mają problemy z przyjmowaniem słów uznania.

Jakie są tego przyczyny i jak sobie z tym radzić? Zapytałyśmy o to psychologa i psychoterapeutkę Beatę Poborską-Kobrzyńską. Podpowie, jak spojrzeć na siebie łaskawszym okiem, zainspirować się do ponownej oceny własnego wyglądu i podnieść samoocenę.

ŚK: Dlaczego my kobiety jesteśmy w stosunku do siebie tak krytyczne?

Beata Poborska-Kobrzyńska: - Zwykle problem tkwi w naszej głowie – nie w ciele. Winny jest nasz perfekcjonizm. Często chcemy wyglądać jak z obrazka, jak wycięte z jednej formy. Nie pozwalamy sobie na akceptację „braków”, „inności”. Zapominamy, że piękno ma najróżniejsze wymiary i kształty…

Krzywdę wyrządza nam też nasz krytyk wewnętrzny, który rozlicza z mankamentów, ocenia, wytyka wady. To głos, za którym często stoją zasłyszane w dzieciństwie opinie i przeżyte urazy – „masz grube uda po babce”, „twoja matka też ma odstające uszy”, „załóż długą spódnicę, bo masz krzywe nogi”.

Słowa te obudziły wstyd za własne ciało i „wdrukowały” nam do głowy informację: ja nie mam prawa taka się pokazywać, bo mam coś gorszego, innego, co muszę zakryć.

Czy można z tym jakoś walczyć?

- Można spróbować zdemaskować swojego cenzora. Napisz na kartce jedno negatywne zdanie o sobie, np. „moje piersi są brzydkie”. Zastanów się nad tym, kto w przeszłości mógł tak powiedzieć.

Może dojdziesz do momentu, kiedy pierwszy raz to o sobie usłyszałaś lub pierwszy raz tak powiedziałaś. Może ktoś cię wyśmiał, zranił i tak powstał kompleks, z którym borykasz się latami? To pierwszy krok do tego, by trochę odbarczyć swoje myśli…

Jakie części ciała ukrywamy i dlaczego?

- Najczęściej takie, które są związane z seksualnością. Budzą niepokój, bo mogą np. prowokować (bardzo duży biust) albo nie są „idealne” w mniemaniu danej kobiety (nogi, brzuch, talia, piersi, pupa). A nie są, bo np. przytyłyśmy po ciąży, bo po czterdziestce nasz metabolizm zwalnia i o wiele łatwiej kilka kilogramów zyskać niż stracić…

Warto jednak zadać sobie pytanie: co to znaczy idealne dla mnie? Czy takie jak ma ktoś inny – koleżanka, modelka? Do jakiego ideału dążę i w jakim celu? Po co mi w ogóle zmiana w wyglądzie?

Chwileczkę, to chyba dobrze, że dbamy o siebie, chcemy lepiej się czuć i wyglądać, ćwiczymy…?

- Bardzo dobrze! O ile kobieta czuje, że robi to dla siebie i ma plan (np. „Chcę schudnąć 5 kg, poprawić kondycję i ujędrnić brzuch, żeby ładnie wyglądać w kostiumie kąpielowym”) – jest OK. Niech trzyma się postanowień.

Ale jeśli obsesyjnie katuje się dietami, by dostosować się do wymagań partnera czy otoczenia – warto się zastanowić. Pomyśleć: czy naprawdę jeden nielubiany fragment ciała jest odpowiedzialny za nasze szczęście, ukojenie, sukces?

Nieustępliwe dążenie do ideału, który trudno osiągnąć, może być zagrożeniem, powodować frustrację. Moja rada: zmień to, co możesz zmienić, resztę zaakceptuj, a będziesz szczęśliwsza.

Warto też powiedzieć o innej ważnej rzeczy – o urealnianiu swoich oczekiwań. Jeśli jesteś wysoką postawną kobietą z szerokimi biodrami, nie zmienisz się nagle w filigranową dziewczynę.

W tej sytuacji lepiej pracować nad akceptacją siebie, nauczyć się tak dobierać ciuchy, by poprawić proporcje sylwetki, skorzystać z porady stylisty itp.

Czy warto się dzielić z bliskimi swoimi kompleksami?

To zależy. Jeżeli szukasz szczerej opinii i jesteś otwarta na to, że ktoś wyrazi swoje zdanie („rzeczywiście uważam, że masz płaską pupę i te spodnie nie wyglądają dobrze”) – zrób to.

Jeżeli próbujesz w ten sposób uzyskać pocieszenie i zaprzeczenie („nieprawda, nie masz grubych ud”), to… możesz się przeliczyć, bo zwracasz uwagę na problem.

Nie warto dzielić się kompleksami. Głośne mówienie o czymś powoduje oświetlanie danej wady – zaczyna widzieć ją więcej osób. I ty sama utrwalasz w sobie przekonanie, że coś jest nie tak.

Jeżeli trudno ci zaakceptować swój wygląd i to rzutuje na twoje samopoczucie – umów się na spotkanie z psychologiem. Nie bagatelizuj kompleksów, tylko sprawdź, co jest głębiej, pod nimi.

Jak polubić swoje ciało?

- Jest wiele sposobów. Podstawa to bądź dla niego miła, dobra. Nie patrz na nie jak na wroga, lecz jak na dobrego przyjaciela, wspólnika, z którym spędzasz mnóstwo czasu. Pomyśl, jakby się czuł, gdybyś wciąż wytykała mu wady, złościła się, że nie wygląda perfekcyjnie.

Bądź dla niego życzliwa. Spraw mu przyjemność: idź na masaż, do kosmetyczki, zatroszcz się o skórę. Zauważ pozytywne emocje wynikające z tego, że dbasz o siebie: czujesz się pewniej, piękniej. Inna metoda: z mankamentów uczyń zalety!

Eksponuj je. Przerwa między zębami może być seksowna, krzywe nogi też – spójrz na modelkę Kate Moss! Warto też obudzić swoją zmysłowość. Bo jeśli lubisz swoje ciało i czujesz się atrakcyjna, masz większą satysfakcję z kontaktów intymnych.

W jaki sposób to zrobić? Wiele kobiet wpada w panikę w sypialni; wstydzą się ciała i tracą ochotę na seks...

- Robienie czegoś inaczej niż zazwyczaj może pobudzić zmysły. Śpisz zawsze w piżamie? Spróbuj nago albo w lekkiej, jedwabnej koszulce. W domu nie zakładaj majtek, stanika – poczuj swoje ciało!

Nie bądź niewolnicą przyzwyczajeń. Przywykłaś do luźnych tunik i spodni? Choć raz włóż coś dopasowanego. Idź do sklepu i przymierz seksowną bieliznę lub bluzkę z dekoltem, nawet jeśli jest bardzo śmiała.

Przymierzanie ciuchów to świetna okazja do pracy nad postrzeganiem własnego ciała. Gdy bierzesz prysznic, skup się na doznaniach – dotknij ciało szorstką rękawicą, następnie dłonią, poczuj to. Bądź sama dla siebie czuła.

Jak jeszcze można poprawić samoocenę?

Postaw na swoje mocne strony i je rozwijaj, nie skupiaj energii na brakach. Rozpisz plan ulepszania tego, co dobre. Np. masz świetne piersi – sprawdź, jakie zakładać stroje, by podkreślać biust, jak dbać o piersi i je pielęgnować.

Przypomnij sobie wszystkie komplementy dotyczące wyglądu, jakie o sobie usłyszałaś. Celebruj każdy z nich, traktuj jak prezent i ciesz się nim. Pamiętaj, że samoocena to nie tylko wygląd – doceniaj siebie za inne rzeczy, za to, co robisz!

Jak nie dać się kompleksom?

Psychoterapeutka Ewa Żeromska zachęca: spójrz w lustro i powiedz: „Lubię cię, jesteś fajna, masz w sobie to coś!”. Ten ciepły, skierowany do kobiet poradnik, pomoże w pracy nad samoakceptacją. Zawiera proste ćwiczenia!

Zrób eksperyment

Poproś partnera lub najbliższą przyjaciółkę, żeby zrobili listę 5 rzeczy, które najbardziej im się w tobie podobają. Chodzi wyłącznie o wygląd – twarz, sylwetkę itp. Ty także zrób taką listę dla siebie. Następnie porównaj obie listy.

Może się okazać, że to, czego ty w ogóle nie uwzględniłaś, albo wręcz uważasz za feler, komuś się podoba! Uświadomisz sobie wtedy, że można spojrzeć na siebie zupełnie inaczej. Koncentruj się na tych pozytywach!

Warto zajrzeć na www

Wejdź na instagram.com i obejrzyj zdjęcia modelki Winnie Harlow. Ta czarnoskóra piękność od lat cierpi na bielactwo. Ze swoich wielkich białych plam na skórze uczyniła atut. Nie są już przeszkodą, czymś czego się wstydzi, ale jej znakiem rozpoznawczym!

Rozmawiała Agnieszka Namysł. Konsultacja: Beata Poborska-Kobrzyńska - psycholog i psychoterapeuta, współpracuje z ośrodkiem Ogrody Zmian.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Świat kobiety

Zobacz również

  • Czujesz, że życie ci ucieka, a ty nie spełniłaś marzeń? To objaw kryzysu wieku średniego. Przy odrobinie wysiłku pokonasz go, a nawet przekujesz w sukces. więcej