Jak nie być pesymistką

Nigdy nie potrafiłam patrzeć na życie z optymizmem. Nawet jeśli coś układa się dobrze, to ja cały czas się boję, że zaraz coś złego się wydarzy i wtedy się okaże, że cieszyłam się na wyrost… Wyobraźnia wciąż podsuwa mi czarne scenariusze, co jest bardzo męczące. Czy w moim wieku można jeszcze nauczyć się patrzeć na świat z większym optymizmem, czy jest na to za późno? Jola (46) z Olsztyna

Anna Garbiec: Pani Jolanto, podejście do życia, jakie Pani prezentuje, zostało zapewne wyniesione z domu. Jeśli rodzice, zwłaszcza matka, nie tryskali optymizmem, częściej niż jasne strony życia dostrzegali ciemne, to dzieci zwykle myślą podobnie. Ale na szczęście optymizmu można się nauczyć i warto to zrobić.

Reklama

Ludzie, którzy nie skupiają się na tym, co złe, łatwiej radzą sobie z przeciwnościami losu. W zmianie nastawienia może pomóc otoczenie. Jeśli wokół siebie mamy ludzi, którzy pozytywnie podchodzą do życia, sami też zaczynamy dostrzegać jego dobre strony.

Radzę więc unikać pesymistów i starać się w każdej sytuacji szukać pozytywnych stron, bo takie przecież, wbrew temu, co myślą pesymiści, zawsze się znajdą. Przysłowiowa szklanka może być do połowy pusta, albo do połowy pełna.

Musi Pani zatem zmienić sposób myślenia. Proszę pamiętać, że cieszenie się z radosnych wydarzeń nie ściągnie na Panią kary w postaci jakiegoś rychłego nieszczęścia. Dla pesymisty każda porażka, nawet najmniejsza, to koniec świata. A niepowodzenia są wpisane w nasze życie, wszyscy ich doświadczamy i nie ma sensu robić z tego tragedii.

Należy traktować je tak, jak robią to optymiści – dla nich porażka staje się impulsem do zwiększenia wysiłku, aby następnym razem im się udało!

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Zobacz również

  • Już w przedszkolu wkraczamy na arenę walki o władzę. Wszędzie spotykamy potencjalnych sojuszników, osoby neutralne i wrogów. Aby w tej grze przeforsować własne interesy, musimy nauczyć się reguł... więcej