Jak być lubianą

Największą sympatię budzą osoby życzliwe, naturalne i uśmiechnięte.

Reklama

Nie wiem, jak ty to robisz? – kręci głową koleżanka, której właśnie opowiedziałaś, jak to udało ci się załatwić sprawę nie do załatwienia. – Jak „co” robię? – Z każdym potrafisz się dogadać. Już w szkole tak było. Wszyscy cię lubili, choć nie dawałaś odpisywać zadań... – Oj, nie wszyscy – uśmiechasz się na wspomnienie miłych lat. To, co dla innych jest skomplikowane, tobie wydaje się zupełnie naturalne. Trudno to ująć w jednym zdaniu, ale coś musisz odpowiedzieć... bo koleżanka przestanie cię lubić? Nie, bo ty ją lubisz.

Najważniejsza zasada brzmi: nie staraj się zdobyć sympatii każdego w swoim otoczeniu. Pogódź się z faktem, że nie wszyscy będą cię lubić. Dlaczego? Bo to się nigdy nie udaje. Choćby dlatego, że istnieją na świecie ludzie, którzy nie lubią nikogo, i choćbyś na głowie stawała, ciebie też nie polubią. Wróćmy na chwilę do czasów szkolnych i do odpisywania zadań domowych. Czy zauważyłaś, że ci, którzy dają odpisać, wcale nie są powszechnie lubiani?

Działa tu prosty mechanizm obronny: uczeń dający odpisać zadanie automatycznie staje się kimś „lepszym”, a ten odpisujący „gorszym”. Potem jednak ten „gorszy” znajdzie sto sposobów, aby udowodnić, że tak naprawdę jest „lepszy”. I często nie są to miłe sposoby. Dlatego nie wyręczaj innych w ich obowiązkach, nie pozwalaj się wykorzystywać, bo tu nie działa zasada wdzięczności. Zamiast robić coś za kogoś, daj mu szansę, aby zrobił to sam. Zamiast ryby, daj mu wędkę – wtedy na pewno odwdzięczy ci się sympatią. W kontaktach z ludźmi najważniejsze są relacje zwrotne. Musisz lubić ludzi, jeśli chcesz, żeby i oni lubili ciebie.

Odrobina życzliwości na co dzień, szczery uśmiech, dobre słowo, bezinteresowna pomoc budują więzi trwalsze niż spiż. Jeśli stać cię na poświęcenie, jesteś uczynna i miła, z pewnością możesz liczyć na wzajemność. Ludzie mają naturalną skłonność do darzenia sympatią osób atrakcyjnych, zadbanych, swobodnych i pewnych siebie – to tzw. efekt aureoli. Gdy spotykamy taką osobę, podświadomie przypisujemy jej pozytywne cechy. A pierwsze wrażenie naprawdę się liczy. Dlatego też trudno polubić kogoś, kto wita nas skwaszoną miną, a rozmowę zaczyna od narzekania. Aby być lubianym, wcale nie trzeba być ideałem. Przeciwnie. Udowodnił to znany psycholog Elliot Aronson, który grupie badanych polecił wysłuchać krótkich wystąpień kilku osób.

Okazało się, że największą sympatię wzbudziła ta, która podczas swojego wystąpienia popełniła gafę, niezręczność językową, ale szybko zauważyła błąd i żartobliwie go skomentowała. To badanie pokazuje, że od ideałów wolimy ludzi zwyczajnych, którzy potrafią przyznać się do swoich słabości. Nie myl popularności z byciem lubianym. Spójrz na celebrytów: ich twarze migają w mediach jak obrazki w kalejdoskopie. Dziś ktoś jest popularny, ale jutro, gdy krótka chwila sławy minie, mało kto będzie pamiętał jego imię. Ludzie, którzy naprawdę są warci sympatii, nie muszą pchać się na afisz. I bez tego będą lubiani. Nie zabiegaj na siłę o sympatię, nie próbuj się przypodobać innym i nigdy nikomu się nie podlizuj. Lepiej być mrukiem, za to szczerym, i mieć paru wiernych przyjaciół, którzy wiedzą, jaka jesteś w głębi serca, niż być otoczoną gronem pochlebców lub samej do takiego grona należeć. Najważniejsze to być sobą i lubić... siebie.

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Życie na gorąco

Zobacz również