Dlaczego kobiety sukcesu nadużywają alkoholu?

Jak poznać, że mamy problem z alkoholem? Jak przestać się oszukiwać i w porę powiedzieć „stop”? Radzi Jagoda Fudała, psychoterapeutka, szef działu lecznictwa odwykowego w Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Zdjęcie

Kobiety sukcesu często nadużywają alkoholu /123/RF PICSEL
Kobiety sukcesu często nadużywają alkoholu
/123/RF PICSEL

Twój STYL: Dlaczego kobiety, które odnoszą sukcesy, nadużywają alkoholu?

Jagoda Fudała: Nie wszystkie to robią, ale zdarza się, że niektóre piją nadmiernie. To może być efekt uboczny kariery i emancypacji. Kobiety zajmują coraz wyższe stanowiska w świecie, w którym panują męskie reguły, również te dotyczące picia. Na terapii słyszę: „Najpierw musiałam zdobyć pozycję w pracy, potem ją utrzymać, być coraz lepszą. Alkohol pomagał tłumić lęki, redukować napięcie, zmęczenie”.

Reklama

Wiele kobiet mówi też o ogromnym stresie związanym z łączeniem ról żony, matki, dobrego pracownika. Badania pokazują, że kobiety piją głównie z powodów emocjonalnych. A alkohol pomaga szybko zmienić nastrój, nawiązać relację, poprawić samoocenę.

Kolejnym z powodów częstszego sięgania po alkohol jest moda, kulturowa zmiana norm. Do kobiet skierowana jest oferta piw smakowych, win, cydrów. Picie w przekazie społecznym przedstawiane jest też często jako zachowanie elitarne. Reklamy pokazują alkohol w kontekście atrakcyjnych ludzi, lepszego świata, świetnej zabawy.

TS: Czy zwiększa się liczba pijących kobiet na wysokich stanowiskach?

JF: Coraz więcej kobiet w grupie 25–35 lat, które dobrze radzą sobie w życiu, nadużywa alkoholu. Nie wiadomo, ile z nich się uzależni.

TS: Bohaterka reportażu, która codziennie wypijała kilka drinków, mówiła: „Dzieci są zadbane, w pracy nie nawalam, no więc problemu nie ma”.

JF: To jeden z mechanizmów obronnych: „Skoro pracuję, trafiam do domu, znaczy, że panuję nad sytuacją”. Takie osoby wypierają ze świadomości fakty mówiące o negatywnych konsekwencjach picia, a takie się już wtedy zdarzają. W przypadku kobiet HFA (wysoko funkcjonujących alkoholiczek, od angielskiej nazwy high-functioning alcoholics) kariera i opinia dobrego pracownika buduje tę iluzję.

Pozory bezproblemowego picia utrzymują się jednak tylko do pewnego momentu. Trzeba pamiętać, że skutki uboczne nadużywania alkoholu to nie tylko nieprzyjemny kac. Alkohol osłabia intelekt, uszkadza system nerwowy, pamięć. Wpływa na większość narządów, sprzyja ryzyku zachorowania na raka piersi.

Z badań wynika, że jeśli kobieta pije tyle, ile mężczyzna, to tak naprawdę pije więcej. Kobiecy organizm inaczej metabolizuje alkohol, więc doznajemy większych uszkodzeń psychicznych i fizycznych: szybciej się uzależniamy.

TS: Kobiety, z którymi rozmawiałam, piły latami i nie było widać. Jak to możliwe?

JF: Niektóre kobiety genetycznie dziedziczą lepszy metabolizm alkoholu, ich wątroba po prostu lepiej sobie z nim radzi. Następnego dnia po piciu wezmą prysznic i mogą iść do pracy. W efekcie piją coraz więcej, bo nie mają dolegliwości, które uchroniłyby je przed autodestrukcją.

Nie znaczy to, że takie osoby piją bez uszczerbków. Konsekwencje dotkną je później. Nie ma bezkarnego picia. Poważnym następstwem nadużywania alkoholu jest obniżenie nastroju, bo mózg osoby uzależnionej przestaje produkować endorfiny, czyli hormony odpowiedzialne za uczucie szczęścia, dlatego musimy pić, by poczuć się lepiej.

TS: Jest jakaś bezpieczna ilość alkoholu, która chroni przed uzależnieniem ?

JF: Alkohol jest trucizną i każda ilość jest ryzykowna dla zdrowia. Normy bezpiecznego picia wskazują jednak, że dla kobiety kieliszek wina o pojemności 200 mililitrów, wypity raz dziennie, ale nie częściej niż pięć razy w tygodniu, nie powinien stanowić problemu. Nie więcej. Jednak trzeba podkreślić, że nawet ta ilość nie chroni przed uzależnieniem. Wiele moich pacjentek niszczy się umiarkowanym piciem codziennym.

TS: „Piwo smakowe to nie alkohol”, usłyszałam kiedyś.

JF: Znam kobiety, które wpadły w alkoholizm, pijąc tylko piwo albo tylko białe wino czy martini. Miałam pacjentkę uzależnioną od amolu. Przechodziła klasyczne delirium z powodu odstawienia alkoholu.

TS: Gdzie przebiega granica, za którą picie okazjonalne zamienia się w uzależnienie?

JF: Uzależnienie najczęściej poprzedzają dwa inne wzory picia. Ryzykowne i szkodliwe. O ryzykownym mówimy wtedy, gdy spożywamy nadmierne ilości alkoholu, ale jeszcze nie odczuwamy negatywnych konsekwencji. Picie szkodliwe powoduje już szkody zdrowotne, psychiczne, społeczne.

Sygnałem problemowego picia jest sytuacja, w której pijemy coraz więcej i częściej i sięgamy po drinka w nowych okolicznościach. Ktoś nigdy nie pił przed południem, a teraz to robi. Niepokojący jest też stan, w którym rośnie przywiązanie do picia – nie wyobrażamy sobie bez niego wieczoru, przyjęcia. Jeśli alkohol staje się lekiem na stres, smutek, samotność czy lęk, powinno nas to zaalarmować.

Podobnie jeśli coraz częściej upijamy się, pijemy, by zniwelować skutki kaca, a mimo to nie udaje nam się przestać. Gdy pojawia się przebłysk „może przesadzam”, warto zgłosić się do poradni. Żeby sprawdzić, w jaki sposób pijemy, i być może wdrożyć plan ograniczania.

TS: Nie abstynencji?

JF: Abstynencja jest najlepszym wyjściem, jednak nie wszyscy z problemem picia są na nią gotowi. W przypadku, gdy ktoś nie może wytrwać bez alkoholu, wdrożenie programu picia kontrolowanego traktujemy jako mniejsze zło.

Każda udana próba ograniczania jest dobra, bo człowiek wtedy się nie niszczy, bo pokazuje, że jeszcze mu zależy. Gdy odstawiamy alkohol, możemy się przekonać, czy dajemy radę żyć bez niego. Czy mamy ochotę na drinka od czasu do czasu, czy może każda godzina jest walką, żeby się nie napić. Ostatnia sytuacja sugeruje, że trwała abstynencja jest lepszym wyjściem.

TS: Bohaterki raportu z uzależnieniem muszą mierzyć się same. Rodzina udaje albo naprawdę nie widzi problemu.

JF: Kobiety, które piją i odnoszą sukces, najczęściej nie mają wsparcia wśród bliskich. Zdarza się, że trafiają na partnerów, którzy nie chcą mieć w rodzinie osoby uzależnionej, więc podtrzymują iluzję: wszystko jest w porządku. Albo przymykają oko, bo sami lubią wypić. Ale najczęściej te kobiety są przez bliskich musztrowane. Rodzina stawia ultimatum, kontroluje, chowa butelki. Te metody są najczęściej nieskuteczne, bo zawsze wybierzemy to, co sami chcemy. Bliskiej osobie możemy tylko pomóc wybrać lepiej.

TS: W jaki sposób to zrobić?

JF: Bez natarczywości, straszenia, używania słów: „alkoholizm”. Zamiast: „Jesteś uzależniona”, mówić: „Zmieniłaś styl picia”. Powinniśmy pomóc osobie pijącej rozważyć, na ile picie stoi w sprzeczności z jej celami, marzeniami. Kim chciałaby być, jak żyć, a co jej wychodzi z powodu picia. Skłonić, żeby przyjrzała się swojemu życiu z boku, może dojdzie do wniosku: „Kolejny nieudany związek to konsekwencja nadużywania alkoholu”. Kobiety nie przestają pić, kiedy nie widzą korzyści z niepicia. Żyją w stanie chronicznej ambiwalencji: „To mi szkodzi, ale...”. Alkohol daje iluzję: jestem lepsza, fajniejsza. Niestety, to nieprawda.

TS: „Alkohol uwalniał mnie od siebie zalęknionej, zmęczonej”, mówi jedna z bohaterek. Jak uwierzyć, że życie bez niego będzie dobre?

JF: Pijemy z jakiegoś powodu, alkohol coś nam załatwia. Jeśli przestaniemy pić, a zostaną problemy, wytrwanie w abstynencji lub w decyzji o ograniczeniu picia będzie niezwykle trudne. Żeby trzeźwe życie było satysfakcjonujące, trzeba rozpoznać kłopoty, deficyty. Najlepiej na terapii nauczyć się z nimi radzić bez alkoholu.

Z reguły pierwszy rok jest najtrudniejszy, bo musimy bez wspomagania stawić czoło trudnym sytuacjom. Doświadczenia kobiet, które zdecydowały się trzeźwieć, pokazują, że życie bez alkoholu może być satysfakcjonujące i przyjemne. Kobiety, o których mówimy, mają wiele zasobów, aby realizować swoje plany z powodzeniem.

Ich zawodowy sukces dowodzi, że kiedy podejmą decyzję o zmianie, potrafią konsekwentnie ją zrealizować. Gdy jeszcze skorzystają z podpowiedzi specjalistów, jak można sobie skutecznie poradzić, mają ogromną szansę na rozstanie się z alkoholem.

Rozmawiała Natalia Kuc

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Zobacz również

  • Zostajesz w pracy po godzinach kosztem chwil dla siebie i rodziny? Oto proste sposoby, które pozwolą ci to zmienić i zaoszczędzić cenne minuty. więcej