Czy można sobie wybaczyć?

Młodo wyszłam za mąż, początkowo mieszkaliśmy u teściów. Z tego powodu często dochodziło do kłótni, bo nie dogadywaliśmy się. Teściowa wtrącała się w nasze życie... Mąż też trzymał jej stronę – zaczęła swoje wyznania Elżbieta.

– Tak się zdarza, ale chyba nie jest to powód, dla którego do mnie przyszłaś? – Po dwóch latach przechodziliśmy kryzys, myślałam nawet o rozwodzie. Pojechałam na spotkanie swojej dawnej klasy. Spotkałam tam swoją szkolną miłość, no i stało się: spędziliśmy razem noc... Ale nie poszło za tym nic więcej.

Potem mieliśmy inne problemy, zmarła teściowa. Tylko... okazało się, że jestem w ciąży. – I ojcem był tamten kolega? – Tak. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Bałam się z kimkolwiek porozmawiać. W końcu powiedziałam mężowi, że to jego dziecko. Niczego nie podejrzewał. Zresztą potem zaczęło się nam dobrze układać.

Nigdy nie mogłam sobie tego wszystkiego wybaczyć...

Reklama

– Popełnione w życiu błędy trzeba w miarę możliwości naprawiać od razu. A pokutę odbywać krótko po zbłądzeniu, o wybaczenie prosić najszybciej, jak się da. Im dłużej coś jest trzymane w ukryciu, tym większe ryzyko, że stanie się zabójczo toksyczne.

– Ale dziś mąż już nie żyje, córka założyła rodzinę. Niedawno zostałam babcią. Czuję, że powinnam w końcu powiedzieć córce prawdę. Ale też boję się, jak zareaguje.

– Tylko że taki powód wyjawienia tajemnicy jest mocno egoistyczny. Tobie się polepszy (choć nie wiadomo, na jak długo), ale córce totalnie się pogorszy! Zburzysz jej świat, namieszasz w uczuciach. Ona uważała twojego męża za ojca.

Uczucia do ciebie też nie pozostaną bez zmiany. Pokażesz się córce z innej strony. Wcześniej byłaś mamą, na której zawsze można polegać. Całe życie wpajałaś dzieciom różne wartości, wśród nich wierność i prawdomówność.

A teraz córka zobaczy kobietę, która sama tych wartości nie przestrzegała...

– Ale.. – ...to jeszcze nie wszystko. Dołóż do tego kwestię biologicznego ojca. Zamierzasz dać córce wskazówki, kto nim jest? Czy zostawisz ją na zawsze w niewiedzy? Jeśli pozna jego tożsamość, to może zechce nawiązać z nim kontakt? A jeżeli on ma swoją rodzinę i nagle dowie się, że po świecie chodzi jego dziecko, o którym nie poinformowałaś go we właściwym czasie?

I dalej: miałby ukryć przed swoją rodziną tę rewelację czy powiedzieć prawdę? – To co powinnam zrobić? – Ujawnienie skrywanej przez lata tajemnicy to jak wybuch granatu odłamkowego – ofiar będzie na pęczki.

Nawarzyłaś kiedyś piwa sama, sama je pij, nie częstuj nim osób, które nie przyłożyły palca do jego produkcji. Samo wybaczenie komuś grzechu jest trudne, z co dopiero, gdy trzeba wybaczyć dołączony do niego pakiet przewlekłego, wieloletniego kłamstwa.

– Czyli uważa pani, że nadal powinnam nosić w sobie tę męczącą tajemnicę. Nie wiem, czy sobie poradzę... – Tak właśnie uważam. Ta bolesna prawda, która nie ujrzała światła dziennego lata temu, powinna dla dobra wszystkich już na zawsze pozostać w ukryciu.

Czytelniczki radzą

@ Jeśli udało ci się mimo to zbudować normalną rodzinę, to swoją tajemnicę pozostaw sobie. Bo z tej prawdy po latach może wyniknąć więcej problemów... Nie wierzę, by córka była szczęśliwa, gdy usłyszy prawdę...~D3

@ Kłamać dalej? Nigdy nie pytaj złodzieja, czy kradzież jest zła... Mężowi już przecież nie zdołasz się przyznać, więc przynajmniej córce powiedz, jak było. ~W-SM

@ Kłamstwo jest obrzydliwe, zwłaszcza takie. Może córka ci wybaczy, jak jej to powiesz. Żal mi ciebie, tyle lat życia w takiej tajemnicy... Oszukałaś męża, a teraz, po latach, masz wyrzuty sumienia, że kłamałaś. ~MartaDB

@ Milczałaś tyle lat, po co teraz o tym mówić? Wyjawianie prawdy teraz jest pozbawione sensu!!! ~ble

@

Nie pani pierwsza i nie ostania zrobiła w życiu coś źle. Tak to już jest. Mąż nie żyje, a co jest winna córka, żeby ją obarczać takimi wiadomościami? Co ona ma z tym zrobić? Musi pani zabrać tę wiedzę ze sobą. I kiedyś wytłumaczyć się z tego Panu Bogu. ~zzz

@To nielatwa sytuacja, ale z pewnością nie jest bez wyjścia. Po pierwsze, czasu nie cofniesz... To, że uległaś tejchwili słabości, nie jest tylko twoją winą. Ciesz się raczej, że potrafiłaś to jakoś przytłumić... Po co wzniecać ogień, który może się okazać niszczycielskim żywiołem. ~sylwia

Zdjęcie

/Mat. Redakcyjne
/Mat. Redakcyjne

Artykuł pochodzi z kategorii: Psychologia

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Jeśli twój wnuk jest niejadkiem, warto wypróbować proste lecz skuteczne sposoby. Dzięki nim maluch nie będzie dłużej kręcił nosem nad talerzem. więcej