Morphies Law

Jedno z praw Murphy’ego mówi: „Jeżeli udoskonalasz coś dostatecznie długo – na pewno to zepsujesz”. Mam nadzieję, że twórcy dziwacznej drużynowej strzelanki Morphies Law zdecydują się wkrótce na datę premiery i że nie będzie ona odległa. Robi masę: 9kier

Reklama

Pod względem budżetu Morphies Law nie może dorównać wszystkim tym CoD-om, Battlefieldom czy Gearsom, które zostały pokazane na E3. Innowacyjna, oparta na fizyce rozgrywka, nacisk na projekt poziomów i roboty przebrane za inspirowane meksykańskim Dniem Zmarłych szkielety sprawiły jednak, że ten niezależny FPS zyskał szerszy rozgłos w okolicach targów – choć nawet nie pojawił się w Los Angeles.

Najpierw masa

Grając w shootery, nieraz obserwowałam zjawisko znane jako „Krigore, który strzela headshoty jeden po drugim i nie da się go zatrzymać”. Zwykle twórcy FPS-ów nie dają reszcie możliwości zahamowania takiej ekspansji. Pomysł szefa Cosmoscope – Jonathana Erhardta, notabene autora opublikowanej w marcu alfy – zakłada ograniczenie, a wręcz nieustanne odwracanie efektu kuli śnieżnej i zachęca do współpracy z nawet najsłabszymi graczami.

Jest przy tym bardzo prosty. Kiedy strzelasz komuś po nogach, jego nogi maleją, a twoje rosną – tyczy się to również innych części ciała. Konsekwencji gameplayowych jest sporo, z samobalansowaniem się zabawy na czele. Osoba, która „ma cela”, szybko zacznie przypominać okoliczny budynek, dzięki czemu nawet żółtodziób będzie w stanie ją trafić.

Z kolei gracz, który sobie nie radzi, osiągnie nikczemne rozmiary kota i przestanie być takim łatwym celem. Każdy z nich będzie mógł na inne sposoby korzystać z map – przykładowo robot o długich nogach da radę wskoczyć na dach, a mikrus zaszyje się w dziurze, do której olbrzym nie będzie miał dostępu, i zniknie w korytarzyku.

Twórcy dbają ponoć o to, by na tego typu triki pozwalała każda lokacja, co w połączeniu z opcją przemieszczania masy między członkami drużyny ma zapewnić graczom sporo możliwości taktycznego wykorzystania fizyki.

Zwłaszcza że rozmiar danej części ciała będzie wpływał również na właściwości postaci i np. wielkie stopy pozwolą zmniejszyć obrażenia związane z upadkiem.

Potem rzeźba

W przypadku drużynowego deathmatchu celem zabawy jest sprawienie, by awatar obrazujący łączny rozmiar członków twojej drużyny był większy niż awatar przeciwników, lecz w Morphies Law pojawią się różne tryby – klasyczny deathmatch plus kilka takich, w których będziesz na inne sposoby wykorzystywać transfer masy. Wśród broni nie zabraknie jednolufowej strzelby, pistoletu i karabinu maszynowego.

Fizyka pozwoli na rykoszetowanie pocisków, nawet w przypadku najsłabszych gnatów, i sprawi, że naboje wycelowane w podłoże wybiją cię ku niebu, a strzelając w ziemię przed wrogiem pod odpowiednim kątem, masz szansę odrzucić go na sporą odległość. I jak drużyna, której członkowie kolejno powiększają się i wskakują na dach, brzmi jak Święty Graal kooperacji, tak nie jestem przekonana, czy w trakcie dynamicznych w założeniach meczów będzie na takie zabiegi czas. Zwłaszcza że – tak obstawiam – nikt tu nie ginie, tylko zmniejsza masę tak długo, aż stanie się niewidocznym punkcikiem, który przestaje kogokolwiek obchodzić.

Jednak do zamartwiania się wrócę bliżej premiery lub wtedy, gdy twórcy udostępnią grywalny build.

|CDA|

Artykuł pochodzi z kategorii: Gry i zabawy

Zobacz również

  • Kolorowe bransoletki noszą nie tylko dziewczynki, ale też chłopcy (choć oni wolą militarne np. zielone i czarne barwy)! Zabawa polega na splataniu gumek we wzory. Zasada jest identyczna jak przy... więcej