Ghost of a Tale

Nie będę wam ściemniał – zainteresowałem się tą grą tylko dlatego, że panuje sezon ogórkowy i nie miałem nic lepszego pod ręką. Spodziewałem się częstego we wczesnym dostępie ledwie działającego badziewia, a tymczasem byłem zachwycony. Przynajmniej początkowo. Szukał trutki na szczury: Cursian

Gatunek: Akcja/skradanka

Producent: SeithCG Data wydania: przełom 2016/2017 (PC), nieznana (konsole) Jak zagrać: wczesny dostęp na Steamie lub GOG-u (ok. 80 zł) MULTI: brak www.ghostofatale.com

Reklama

Produkcja zaistniała głównie za sprawą Lionela Gallata, który wykonał blisko 90% prac nad nią. Facet nie jest może specjalistą od gier, ale przez lata pracował m.in. dla wytwórni DreamWorks i Universal Studios, gdzie odpowiadał za animacje w takich filmach jak „Droga do Eldorado” czy „Rybki z ferajny”. Nie dziwi więc, że największą zaletą gry jest prześliczna oprawa wizualna.

Jak mysz ze szczurem

Główny bohater Ghost of a Tale jest mysim minstrelem, ale zamiast podążać drogą wydeptaną przez niezliczone pokolenia kumpli po fachu i spędzać całe dnie np. na dybaniu na wątpliwą cnotę okolicznych mieszczek gnije od dłuższego czasu w obskurnej celi. Na domiar złego jakiś nikczemnik bezczelnie uprowadził wybrankę jego maleńkiego serca.

Nieszczęsny Tilo prawdopodobnie do dziś gnieździłby się w zapleśniałym sienniku, gdyby nie wsparcie ze strony tajemniczego sojusznika. Karłowaty heros korzysta z uśmiechu fortuny i pryska z ciupy, by po chwili ruszyć na pomoc ukochanej. Brzmi słodko, prawda? W pierwszym odruchu aż chciałoby się chwycić miednicę, żeby nie zanieczyścić dywanu. O dziwo jednak wasze żołądki są bezpieczniejsze, niż mogłoby się wydawać.

Opowiastka jest naiwna, ale znakomicie komponuje się ze śliczną, baśniową grafiką, przez co ma się wrażenie uczestnictwa w interaktywnym „Shreku”. Bardzo cieszy również pieczołowitość, z jaką autor przyłożył się do pogłębiania uniwersum. Myszy dorobiły się własnego języka oraz szeregu dziwacznych, ale uroczych zwyczajów. Żaden szanujący się gryzoń nie pokaże się na przykład publicznie bez stosownego stroju, który wyznacza jego przynależność klasową.

Piraci biegają więc w niedorzecznych kapeluszach i z przepaskami na oczach, złodzieje w komicznych maskach, a minstrele... cóż, jak to artyści – z gołą rzycią. Co ciekawe, ten aspekt znalazł swoje odbicie w rozgrywce. Tilo często będzie zmieniał wdzianka, by oszukać napotkanych NPC-ów i wydębić od nich cenne informacje lub przedmioty.

Myszkowanie po kątach

Skoro już jesteśmy przy gameplayu, wypadałoby zaznaczyć, że Ghost of a Tale to połączenie prostej gry akcji z równie nieskomplikowaną skradanką.

Bohater nie jest wojownikiem i by przetrwać, musi schodzić z drogi szczurzym patrolom, chowając się w beczkach, szafkach i podobnych zaciszach, pełniących przy okazji funkcję punktów zapisu. Mimo niedającej się ukryć prostoty początkowo bawiłem się wybornie, ale z czasem zacząłem dostrzegać coraz liczniejsze głupotki i niedoróbki.

Najbardziej zabolał mnie moment, w którym uświadomiłem sobie, że całe to czajenie się po kątach nie bardzo ma sens, bo na dobrą sprawę wystarczy przebiec obok przeciwników sprintem, zniknąć za rogiem i wleźć do najbliższej kryjówki, bo zapchlone cymbały są zbyt durne, by zajrzeć do jedynej beczki w całym pomieszczeniu.

Przy odrobinie dobrej woli można to zrzucić na celowo zaniżony poziom trudności (wszak gra ma trafić także do najmłodszych), ale nic nie ratuje kiepsko zaprojektowanych zadań. Większość z nich sprowadza się do łażenia po niewielkim zameczku i lizania ścian w poszukiwaniu kolejnych szpargałów.

Sytuacji nie poprawiają również liczne bugi. Strażnicy blokują się na przeszkodach terenowych, mapa odmawia współpracy, a wykrywanie kolizji szaleje. Nie są to może wpadki, które uniemożliwiałyby zabawę, ale zdecydowanie potrafią dać się we znaki.

Mimo wszystko jestem pod wrażeniem tego, co udało się osiągnąć Gallatowi. Z pomocą zaledwie kilkorga kolegów stworzył dziełko, które naprawdę może się podobać. Jeśli tylko uda mu się wyeliminować błędy i nieco urozmaicić rozgrywkę, powstanie sympatyczny, warty uwagi tytuł.

|CDA|

Artykuł pochodzi z kategorii: Gry i zabawy

Zobacz również