Batman: Arkham Underworld - niby - RTS, darmowa

Reklama

Nie mam, obawiam się, superdobrych wieści dla tych, którzy jak ja liczyli na coś ekstra w związku z Arkham Underworld – mobilną grą w uniwersum Batmana à la Rocksteady.

Stworzona przez Turbine od Lord of the Rings Online i wydana w wersji beta w paru miejscach na świecie już ponad rok temu obiecywała wyjątkową wielkobudżetowość, m.in. zatrudniając tych samych aktorów, którzy występowali w „dużych” grach serii Batman ­Arkham.

W praktyce jednak już po kilkunastu minutach okazuje się, że Batman: Arkham Underworld to nic innego jak kolejne Clash of Clans i co gorsza, kocha nie tyle swoich graczy, co ich portfele. Arkham Underworld to pseudostrategia w czasie rzeczywistym, w której dążysz do opanowania całego przestępczego podziemia Gotham. Pomaga ci w tym kilku superłotrów, w tym Riddler, Harley Quinn, Killer Croc, Scarecrow.

Ci przewodzą bandom opryszków w prostych, parominutowych misjach, zdobywając w nich doświadczenie, ale także gotówkę i respekt. To pierwsze ostatnie daje możliwość usprawnienia zdolności specjalnych, dwa ostatnie pozwalają rozbudować bazę i rekrutować nowych sprzymierzeńców.

W praktyce jednak cała gra sprowadza się do czekania na skutki działań: aż się zbuduje, aż się wyszkoli, aż się pojawi. Naturalnie całe to czekanie można zniwelować, płacąc diamentami premium, ale to opcja dla naprawdę zasobnych graczy, bo najmniejszy pakiet kosztuje 5 euro.

To, plus fakt, że nie kręci mnie bycie bossem mafii, sprawia, że ja daję sobie spokój i wracam do prawdziwych Batmanów.[gem]

Artykuł pochodzi z kategorii: Gry i zabawy

Zobacz również

  • Czując na plecach oddech coraz lepszego PES-a, FIFA ucieka w nowy silnik – Frostbite. Kilka lat temu przesiadka na potężniejszą technologię całkowicie odmieniła grę i brutalnie przetasowała układ... więcej