Pokolenie internetu. Jak chronić dzieci?

Kupiłaś córce wymarzonego smartfona z okazji urodzin? Syn dostał od ciebie tablet na koniec podstawówki? Na pewno byli zachwyceni prezentem i nie wypuszczają go z rąk.

Zdjęcie

Ustalmy z dzieckiem limit czasu, który może spędzić przy komputerze /123/RF PICSEL
Ustalmy z dzieckiem limit czasu, który może spędzić przy komputerze
/123/RF PICSEL


Córka siedziała godzinami na FB

Beata, 45 lat: Długo broniłam się przed kupieniem córce smartfona, a kiedy uległam, bardzo tego pożałowałam. Córka (13 l.) non stop siedziała na Facebooku! Postawiłam warunek: sprzęt po przyjściu do domu jest u mnie. Wieczorem, po lekcjach, daję go córce na godzinę, półtorej. Nie jest zachwycona, ale przyjęła moje warunki.

Reklama

Bałam się o zdrowie syna

Nina, 38 lat: Mój syn (14 l.) coraz więcej czasu spędzał na grach przez internet. Tłumaczył mi, że teraz robi się to w grupach, że liczy się miejsce w rankingu, że nie może zawieźć kolegów. Nie odrywał się od monitora, przestał wychodzić z domu. Kiedy niedaleko nas powstał nowoczesny kompleks sportowy, z basenem i siłownią, wykupiłam mu karnet. Zaczął ćwiczyć i dziś znacznie rzadziej siada przed komputerem.

Gdzie znajdziesz pomoc

Jeśli podejrzewasz, że twoje dziecko utraciło kontrolę nad korzystaniem z internetu, skonsultuj sie zespołem Helpline.org.pl. Napisz mail: helpline@helpline.org lub zadzwoń: 0 800 100 100. Otrzymasz kontakt do specjalisty, a także poradę, jeśli twoje dziecko padło ofiarą nadużycia: np. uwodzenia w sieci, przemocy rówieśniczej.

A ciebie to właśnie zaczyna niepokoić. Bo co spojrzysz na swoje dziecko, to widzisz je w tej samej pozycji. Przygarbione, nieruchome, tylko palce śmigają mu po klawiaturze, a wzrok błądzi po niewielkim ekranie.

Wydaje ci się, że robi to non stop. Rano, zanim zje śniadanie, już sprawdza swoją pocztę. Wieczorem twierdzi, że szuka w sieci materiałów do szkoły, ale często okazuje się, że godzinami przesiaduje na Facebooku albo gra w gry. Nie rozstaje się ze swoim sprzętem nawet w trakcie rodzinnego obiadu, potrafi wyciągnąć go przy stole. Denerwujesz się, że to, co miało mu pomóc w nauce i być przyjemnością, stało się złodziejem czasu i zdrowia. Tyle się teraz mówi o uzależnieniu od internetu... Nie bez powodu o dzisiejszych nastolatkach mówi się „generacja on-line” albo „pokolenie selfie”, od zdjęć robionych sobie smartfonem i wrzucanych natychmiast do sieci.

Przed nimi jeszcze nikt nie korzystał z internetu na tak wielką skalę. Dla nas, ich rodziców, to po prostu pomocne narzędzie. Dla nich to coś, bez czego nie wyobrażają sobie życia!

Największy błąd? Brak ruchu!

Tę rewolucję wywołały dwie rzeczy: pojawienie się urządzeń, dzięki którym możemy korzystać w internetu niemal zawsze i wszędzie oraz tzw. media społecznościowe, które sprawiły, że do sieci przeniosło się życie towarzyskie. To właśnie przez internet komunikują się ze sobą współczesne nastolatki. Trudno się dziwić, że spędzają tu coraz więcej czasu.

90 proc. robi to codziennie, przez 2-3 godziny. Ale 10 proc. znacznie przekracza ten czas, co negatywnie wpływa na ich zdrowie i relacje z otoczeniem.

Lekarze od lat obserwują wśród dzieci i młodzieży wzrost dolegliwości, które są następstwem przesiadywania przed komputerem. – Przede wszystkim są to rozmaite problemy z kręgosłupem – tłumaczy dr nauk med. Hanna Więcławek-Wassermann, ortopeda traumatolog z CKR w Konstancinie.

– Nasze dzieci przestały się ruszać, biegać po podwórkach, ćwiczyć. Usiadły przy biurkach, jak dorośli.

Przenośne laptopy, tablety i smartfony też nie poprawiły sytuacji. Przeważnie są trzymane na wysokości klatki piersiowej lub na kolanach. A to wymusza nienaturalne pochylenie głowy do dołu i kłopoty z szyjnym odcinkiem kręgosłupa, gdzie coraz częściej dochodzi do zwyrodnień. W niektórych krajach używa się już nawet specjalnego określenia na te problemy: to tzw. garb smartfonowy. Dzieciaki zaczynają się też skarżyć na kłopoty... z kciukami! Od operowania tymi palcami po klawiaturze smartfonów, w drobnych stawach dłoni powstają zmiany przeciążeniowe.

– Kciuk, zmuszany do pracy przez kilka godzin dziennie, zachowuje się jak tłok w samochodzie: używany zbyt intensywnie po prostu się niszczy – tłumaczy dr Więcławek-Wassermann. Skutkiem mogą być rozmaite zaburzenia motoryki ręki, np. kłopoty z pisaniem. Dzieciom wpatrującym się godzinami w niewielkie ekrany smartfonów psuje się także wzrok.

– To dlatego, że patrząc w monitor, przestajemy mrugać. Przez to nie odnawiamy tzw. filmu łzowego na powierzchni oka, co jest niezbędne do prawidłowego widzenia – tłumaczy okulistka Anna Ambroziak z kliniki okulistyki WUM.

Co więc robić? Zabrać dziecku ukochany sprzęt? – To nam się raczej nie uda. Możemy natomiast sprawić, by jak najmniej mu zaszkodził – radzi dr Więcławek-Wassermann. – Najprostszy sposób to robienie przerw, podczas których dziecko zmieni pozycję: wstanie, porozciąga kręgosłup, pokręci głową, wykona kilka prostych ćwiczeń dłoni, by dać im odpocząć od klikania – radzi dr Więcławek-Wassermann.

– Żeby je do nich zmobilizować, warto np. ustawić w komputerze specjalny komunikat przypominający. Przede wszystkim jednak powinniśmy zmobilizować dziecko do ruchu. Jego brak to największe zagrożenie dla młodego organizmu. Skutkiem są wady postawy, otyłość i różne bardzo poważnie choroby, np. cukrzyca – Zróbmy wszystko, by nasze dziecko zaczęło regularnie się ruszać – radzi dr Więcławek-Wassermann. – Zapiszmy je na dowolne zajęcia. To może być basen albo lekcje tańca, w zależności od tego, co lubi robić. Zabierajmy je na spacery, na wycieczki rowerowe – nam też się to przyda!

Limitowany internet

Martwimy się nie tylko o zdrowie, ale i wpływ internetu na psychikę naszych dzieci. W mediach coraz więcej mówi się o niebezpieczeństwie uzależnienia... Ostatnio pojawiła się duża kampania społeczna „Wyloguj się do życia” z udziałem gwiazd futbolu i hip-hopu. Zachęcają one młodych ludzi, by oderwali się od sieci, bo tylko „w realu” mogą realizować swoje prawdziwe marzenia. – Najpierw kupujemy dziecku smartfon, a potem denerwujemy się, że nie chce się od niego oderwać. To trochę tak, jakbyśmy kupili dziecku torbę cukierków, a potem złościli się, że objada się słodyczami – mówi psycholog Marta Żysko-Pałuba. – Decydując się na taki zakup, trzeba się liczyć z konsekwencjami: dziecko będzie chciało z niego korzystać tak często, jak się da. Na pewno warto więc na wstępie ustalić pewne ograniczenia. Umówić się, że dostanie sprzęt, ale tylko pod warunkiem, że będzie się trzymało wyznaczonego limitu. Na pewno nie powinien on przekraczać dwóch, trzech godzin dziennie.

Wirtualne podwórko naszych dzieci

– Najważniejsze jednak jest zrozumienie, że dzieci zaczynają przesiadywać w sieci, kiedy nie mają żadnej interesującej alternatywy – tłumaczy psycholog, Marta Żysko-Pałuba. I to właśnie zadanie dla nas rodziców! Najczęściej mówimy dziecku: „Nie siedź w kółko przed komputerem”.

– A tak naprawdę warto mu coś zaproponować, pomóc jakoś zorganizować sobie czas wolny – stwierdza. Rodzicom czasem trudno zrozumieć taką potrzebę, bo nasze pokolenie chowało się na podwórku, z grupą rówieśników. Ale dziś, szczególnie w dużych miastach, podwórka zniknęły, nie ma już nawet symbolicznego trzepaka, przy którym można się spotkać i pogadać. Właśnie dlatego kontakty towarzyskie przeniosły się do internetu. To tutaj nasze dzieci ze sobą rozmawiają, wrzucają swoje zdjęcia, podsyłają linki do ciekawych stron.

– Jeżeli młody człowiek nie ma ma takiej możliwości, czuje się wykluczony. Dla nastolatka to poważny problem, bo kontakty z rówieśnikami są w tym okresie życia bardzo ważne – podkreśla psycholog. – Dlatego nie odcinajmy dziecka od sieci, ale starajmy się je aktywizować.

Rzeczywistość też jest interesująca

Najprostszym sposobem zorganizowania dziecku wolnego jest zapisanie go na jakieś zajęcia. Problem w tym, że dzieci, szczególnie młodsze, nie wiedzą, co je tak naprawdę interesuje. Warto porozmawiać z dzieckiem, poobserwować je i pomóc wybrać coś, co sprawi mu przyjemność. Może będzie to plastyka, gra na jakimś instrumencie, uprawianie sportu...

Starajmy się robić jak najwięcej rzeczy wspólnie. Pójdźmy z dzieckiem do kina czy na wystawę, w weekend pojedźmy na wycieczkę w ciekawe miejsce, pozwiedzajmy okolicę. A jeżeli nasze dziecko jest fanem gier komputerowych, namówmy go na wspólny udział w grze miejskiej. To nowa, bardzo ciekawa moda na rodzinne spędzanie wolnego czasu, dostępna w wielu miastach w Polsce!

Starajmy się pokazać, że rzeczywistość jest ciekawsza i bogatsza niż świat wirtualny. Namawiajmy na przykład, by spotykało się ze swoimi znajomymi „w realu”, a nie tylko w sieci. Uświadamiajmy, jak ważna jest prawdziwa przyjaźń między ludźmi i pogłębione relacje. Niech będzie to alternatywa dla wirtualnych znajomych z Facebooka itp. Co jednak robić, gdy dziecko nie reaguje na nasze zachęty i spędza w internecie coraz więcej czasu? Kiedy można mówić o przekroczeniu bezpiecznej granicy i uzależnieniu?

– Zdarza się, że rodzice niepokojąc się o dziecko, nadużywają tego terminu – twierdzi Marta Żysko-Pałuba. – Niedawno miałam okazję obserwować pewien eksperyment. Zostali mu poddani dwaj chłopcy, których rodzice zgłosili się do poradni. Twierdzili, że są oni uzależnieni od komputera. Chłopcy (nie znający się wcześniej), zostali zamknięci w jednym pokoju. Przez pierwsze godziny mogli mieć przy sobie smartfony. W tym czasie nie zamienili ze sobą ani słowa, każdy zajęty był surfowaniem po internecie. Kiedy sprzęt został im zabrany, byli wyraźnie skonfundowani, nie wiedzieli, co ze sobą zrobić. Ale szybko zaczęli ze sobą rozmawiać, a potem wspólnie korzystać z rzeczy, które pozostawiono do ich dyspozycji (były tam gry, instrumenty, książki). Nie byli uzależnieni, wystarczyło tylko przestawić ich na „inne tory”.

Żeby mówić o uzależnieniu, muszą pojawić się bardzo konkretne jego symptomy – tłumaczy Marta Żysko-Pałuba. Dziecko uzależnione od internetu zamyka się w sobie, traci kontakt ze swymi bliskimi. Coraz mniej interesuje go świat zewnętrzny, ożywia się dopiero przed monitorem, potrafi godzinami przed nim tkwić nie jedząc, nie śpiąc. Zdarzają mu się wybuchy złości, gdy nie ma dostępu do sieci. Zaniedbuje coraz bardziej swoje obowiązki, olewa szkołę, wagaruje, a czas spędza przed komputerem. Nie ma innych zainteresowań.

– Jeżeli nasze dziecko funkcjonuje normalnie, choć nadużywa internetu, nie wpadajmy w panikę, ale bądźmy czujni. W tym wieku droga do uzależnienia może być bardzo krótka. Gdy uznamy, że przekroczyło bezpieczną granicę, poszukajmy pomocy u specjalisty.

Barbara Król

Ekspert Marta Żysko-Pałuba, psycholog dziecięcy:

Nie odciągniemy naszych dzieci od sieci. I nie ma potrzeby tego robić! To nowoczesne, pożyteczne narzędzie, które ułatwia funkcjonowanie. Ale wspierajmy dziecko, by internet całkowicie nie zdominował jego życia.

Ustalmy z dzieckiem limit czasu, jaki może spędzać w sieci i konsekwentnie pilnujmy, by go nie przekraczało.

Nauczmy robić przerwy na krótką gimnastykę, najlepiej co godzinę. Zachęcajmy do innych aktywności, pomóżmy rozwijać zainteresowania, wybrać ciekawe zajęcia.

Starajmy się spędzać z dzieckiem czas, zróbmy sobie np. wspólny „weekend bez internetu”, połączony z ciekawą wycieczką.

W miarę możliwości wysyłajmy dziecko na wyjazdy, wakacje, ferie. Niech poznaje nowe miejsca, nowych ludzi „na żywo”, nie w internecie.

Przekonujmy do zawierania prawdziwych przyjaźni, uświadamiajmy, jak ważne są dla człowieka.

Namawiajmy do ruchu, uprawiania sportów. Zabezpieczmy dziecko przed nieodpowiednimi treściami w sieci, zakładając specjalne blokady.

Dziecko może w sieci trafić na strony z pornografią albo na pedofila

Co do pierwszego niebezpieczeństwa, warto zacząć od założenia na sprzęcie dziecka odpowiedniej aplikacji, która zablokuje możliwość wchodzenia na strony z treściami „dla dorosłych” (oferują je np. dystrybutorzy internetu).

Znacznie groźniejsze jest jednak uwodzenie dzieci w sieci przez osoby dorosłe, udające równolatków. Ten przestępczy proceder ma miejsce najczęściej na portalach społecznościowych, którymi posługuje się młodzież (np. facebooku lub bradzo popularnym wśród nastolatków askme.pro). Tu najważniejsza jest rozmowa z dzieckiem i uświadomieniu mu niebezpieczeństwa.

Nie ma co owijać w bawełnę, trzeba jasno powiedzieć dziecku, że takie osoby istnieją, dlatego musi być bardzo ostrożne zawierając jakiekolwiek wirtualne znajomości. Uczulić je, by zawiadomiło nas, gdy cokolwiek wzbudzi jego niepokój. Najważniejsze, by pod żadnym pozorem nie spotykało się samo z nowopoznaną osobą.

Wśród samych nastolatków też pojawiają się różne niebezpieczne mody. Np. wrzucanie do sieci swoich mniej czy bardziej rozebranych zdjęć. Robi to 1/3 nastolatków, często pod presją grupy rówieśniczej. Teoretycznie udostępniają te zdjęcia (albo filmiki!) wybranym osobom, nie zdając sobie sprawy z tego, że w każdej chwili mogą stać się obiektem publicznych komentarzy.

Trzeba wytłumaczyć dziecku, że w sieci nic nie ginie, dlatego powinno dwa razy zastanowić się przed zamieszczaniem czegoś, czego potem może się wstydzić. Uświadomić mu, na czym polega hejting i cyberprzemoc, czyli prześladowanie w sieci. Nauczyć je, jak się przed tym bronić i przekonać, że w każdej sytuacji powinno szukać wsparcia.

Można podac mu np. kontakt do organizacji, która pomaga młodym interneutom: helpline.org.pl. Warto to zrobić, bo dzieci często wstydzą się prosić o pomoc rodziców.

Artykuł pochodzi z kategorii: Dzieci

Świat kobiety

Zobacz również

  • W tym roku po raz pierwszy zabieramy z mężem naszego 4-letniego synka w góry. Chcemy go nauczyć jazdy na nartach. Jak się do tego zabrać? Mały jest raczej bojaźliwy. więcej