Nie pozwalacie na wakacje z przyjaciółmi? I tak pojadę

Tydzień temu 16-letnia córka oznajmiła nam, że chce wybrać się ze swoimi znajomymi pod namiot na Mazury. Barbara Masny z Koła.

– Jedzie z wami ktoś dorosły? – Żartujesz? Co to by wtedy były za wakacje! Mamo, tato, zgódźcie się. Wszyscy z mojej paczki jadą...  – A ty nie pojedziesz! Jesteś za młoda, żeby jechać bez opieki na pole namiotowe – twardo postanowił mój mąż.

– Jesteście bez serca! Nienawidzę was! – rozzłościła się córka. – A zresztą, i tak pojadę! – zapowiedziała po chwili. – Czy chcecie, czy nie! Nie mówiła więcej o tym, myśleliśmy więc, że temat jest zamknięty. Okazało się, że nie. Kiedy wczoraj wróciłam z pracy, Kamili nie było w domu. Coś mnie tknęło i zajrzałam do jej pokoju. Z szafy zniknęły jej letnie ubrania i... podróżny plecak.

Reklama

Zadzwoniłam do córki, ale nie odbierała. Wpadłam w panikę, ale mąż mnie uspokoił. – Na pewno nic jej nie jest – tłumaczył mi. – Niedługo oddzwoni, zobaczysz.

Niestety, nie dała znaku życia przez następnych kilka godzin. Postanowiłam więc skontaktować się z mamami jej najbliższych koleżanek. Jedna nic nie wiedziała, druga obiecała skontaktować się z córką. Oddzwoniła po godzinie.

– Cała grupa jest już na miejscu. Wszystko w porządku. Czy coś się stało? – spytała zaniepokojona. Powiedziałam jej. – Hm... Ja Nikoli pozwoliłam jechać, pod warunkiem że będzie się codziennie meldować.

To prawie dorośli ludzie, nic im nie będzie

Tydzień szybko minie – uspokajała mnie. Na początku popłakałam się ze szczęścia, że córce nic się złego nie przydarzyło. Potem ze złości. – Jak ta smarkula mogła nam to zrobić? I jeszcze nie odbiera telefonu! – Pewnie chce nas ukarać – wtrącił mąż.

– Ukarać? Za co? Za rozsądek? Wiesz co, jedźmy po nią. Mąż pokręcił głową:  – Lepiej nie. Najważniejsze, że nic jej nie jest. Poczekajmy aż wróci, będzie za tydzień. – Żartujesz? – żachnęłam się, ale on postawił na swoim.

Kiedy Kamila oddzwoniła do mnie następnego dnia, nakrzyczałam na nią: – Co ty sobie wyobrażasz? Wiesz, jak się o ciebie baliśmy? Przecież mogło ci się coś stać!

– Sami jesteście sobie winni – prychnęła. – Gdybyście mi pozwolili, powiedziałabym, dokąd i z kim się wybieram. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Teraz muszę pomyśleć i wytłumaczyć Kamili po powrocie, że nie może ignorować naszych zakazów, że musimy wiedzieć, gdzie jest i co się z nią dzieje. Tylko czy mnie zrozumie?

Artykuł pochodzi z kategorii: Dzieci

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Mój wnuk musiał zmienić szkołę. Na początku było dobrze, ale ostatnio niechętnie tam chodzi. Gdy go odbieram po lekcjach, skarży się, że koledzy mu dokuczają. Rozmawiałam z synem i synową, ale oni... więcej