Nastolatek nas szantażuje. Co robić?

Pozwalałam mu na wiele, jak był mały. Ale tak dalej być nie może! To nie do pomyślenia, żeby syn tak nami rządził...

Benek, wstajesz, czy nie? Spóźnisz się do szkoły! – zawołałam zaniepokojona tym, że mój czternastoletni syn jeszcze nie powędrował do łazienki.

Reklama

Ponieważ się nie odzywał, zajrzałam do niego. Leżał przykryty kołdrą po sam czubek nosa. – Co z tobą – spytałam. – Jestem chory... Mam temperaturę i boli mnie gardło – usłyszałam. Dotknęłam jego czoła. Było chłodne. – Benek, znowu udajesz – zirytowałam się. – Ale, mamo... Nie mogę dziś iść do szkoły, mam klasówkę z matmy... – jęczał. No to dopiero się zezłościłam. Kazałam mu się zbierać i nie wydziwiać. Powlókł się do łazienki. Kiedy z niej wyszedł, powiedział: – Jeśli każesz mi dziś iść do szkoły, to nie pójdę w sobotę do babci. Mowy nie ma! Popatrzyłam na niego zdziwiona.

– Jak to? Przecież babcia ma urodziny! – powiedziałam. – Nie pójdę i już. A siłą mnie nie zaciągniesz – odburknął. Wiedziałam, że jak się uprze, to nic nie wskóram. Od małego był taki! Jeszcze mi skóra cierpnie na wspomnienie tego, jak się potrafił w sklepie zachowywać. Wrzeszczał wniebogłosy i walił nogami, rękami i głową w podłogę, dopóki nie kupiłam mu tego, co chciał. Najczęściej ustępowałam, bo niby co miałam zrobić?

Ludzie wokół patrzyli na mnie z oburzeniem. Chciałam tylko, żeby Benek przestał wrzeszczeć. Kupowałam więc mu to, co chciał i robił się grzeczny. Czas mijał i sprawy, które syn wymuszał, stawały się coraz poważniejsze. – Musicie mi podnieść kie szonkowe – kiedyś zażądał. – Zapomnij. Ma ci wystarczyć. Myślisz, że śpimy na pieniądzach?! – zezłościłam się. – No wiesz, zawsze mogę pożyczać u kumpli i udawać biednego – dręczył mnie. No i dostał... A potem wymusił na nas późniejsze godziny powrotu do domu, pisanie zwolnień do szkoły.

– Za bardzo mu pobłażasz! – denerwował się mąż, ale sam nie miał pomysłu, jak nad nim zapanować. Podejmowaliśmy próby, ale wtedy z Benkiem nie dało się żyć. Awanturował się, obrażał, nie uczył się. Próbowałam z nim rozmawiać. Tłumaczyłam mu że szantaż, to zły sposób na życie.

– Dlaczego nie? – powiedział. – To działa! – Tak. Dopóki masz do czynienia z osobami, którym na tobie zależy! Ale uważaj, trafi kosa na kamień... – przestrzegałam. Wzruszył ramionami. I zaraz przypuścił kolejny atak. Poskarżył się dziadkom, że mu na nic nie pozwalamy. – Córeczko, Benuś mówił mi wczoraj straszne rzeczy, że jak tak dalej pójdzie, to ucieknie z domu... – zadzwoniła przejęta moja mama.

– No tak, poskarżył się. A mnie groził, że się do was przeprowadzi, bo u was mu będzie lepiej... – zezłościłam się. – I co teraz będzie? – spytała. – No co, musimy sobie jakoś poradzić – stwierdziłam butnie. Ale wiem, że to nie będzie łatwe.

Martwię się, że jak Benek się uprze, to może coś głupiego zrobić. Nie wiem, jak z nim postępować, żeby zrozumiał, że szantaż to zły sposób do osiągania celu.

Joanna P. ze Skierniewic

@Obawiam się, że teraz to już niewiele możesz zrobić. Dopóki syn sam się nie sparzy w życiu i w stosunkach z innymi ludźmi, to nie zrozumie dlaczego powinien zmienić swoje zachowanie. Ale nie martw się, życie go wytresuje, jak przyjdzie na to czas. Masz to jak w banku... ~Majola

@Weźcie syna na poważną rozmowę. Wytłumaczcie mu, że od dziś zapanują w domu inne zasady. Powiedzcie mu jakie będzie miał prawa i obowiązki. Koniec z uleganiem synkowi! Dziadkowie muszą zostać poinformowani o tym, co zarządziliście, żeby nie psuć waszej pracy. Na początku młody na pewno zbuntuje się. Ale musicie zacisnąć zęby i być konsekwentni. To podstawa.~Gracja

@ Nie ulegaj szantażowi syna. Syn gra na twoich emocjach. Sprawdza na ile i na co może was naciągnąć. Ale ty nie reaguj, gdy coś wymusza. Powinien poprosić! Musi liczyć się z tobą, bo jesteś jego matką. W przeciwnym wypadku wychowasz małego egoistę, uważającego, że wszystko jest dla niego, że wszystko mu się należy. I jak sama już wiesz, żądającego coraz więcej...~gabi

@ Sama jesteś sobie winna, że twój syn szantaż traktuje jako metodę do osiągnięcia celu. Jak teraz przerwać ten zaklęty krąg? Obawiam się, że bez specjalisty, który podpowie jakie tricki zastosować, to się raczej nie uda. Za dobrze synkowi z tym i bez awantur się nie obejdzie. ~Zofia

@ Nie chce iść do babci? To niech nie idzie! Niech zostanie sam w domu. Nic mu się nie stanie. Niech sam sobie ugotuje obiad... Babcia na pewno zrozumie twoją decyzję. Tak długo, jak będziesz mu ulegać, tak długo będzie cię szantażował. Od małego mu na zbyt wiele pozwalałaś, a skutki będziesz odczuwać jeszcze długo. Musisz być po prostu konsekwentna. Wiem, że to trudne, ale to jedyny sposób.~Katarzyna

Artykuł pochodzi z kategorii: Dzieci

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Mój 14-letni wnuk dostaje kieszonkowe od rodziców i natychmiast je wydaje na słodycze i niepotrzebne gadżety. Potem, gdy chce iść z kolegami do kina albo kupić zapiekankę, prosi mnie lub dziadka o... więcej