Mój syn jest uzależniony od komórki

Od rana do nocy trzyma telefon w dłoni. Jasiek traktuje go jak superrozrywkę...

Kilka miesięcy temu mąż podarował naszemu 12-letniemu Jaśkowi telefon komórkowy. Syn długo go o to męczył. Prosił, prosił i uprosił.

Reklama

– A będę miał fejsa? – od razu zapytał. – No tak, masz dostęp do Internetu – odpowiedział mąż. – Super! Super! – Jasiek piszczał z radości.

Nie podzielałam tych zachwytów, ale: „Przynajmniej zawsze będę mogła sprawdzić, gdzie jest i co robi” – pomyślałam. Syn bardzo szybko „związał się” ze swoją komórką. Stała się dla niego czymś bardzo ważnym. Odkładał ją tylko wtedy gdy się mył.

Małgorzata K. z Włocławka

Co ten dzieciak wyprawia?

SMS-ował do kogo się tylko dało, do kolegów z klasy, z podwórka, kuzynów, nawet do dziadka i babci, którzy SMS-ów nie potrafią odebrać. Pisał na Facebooku.

– Nie przesadzasz? – spytałam, kiedy przysłał mi SMS-a z drugiego pokoju. – A po co mam wstawać, kiedy mam supersprzęt – odpowiedział szczerze zdziwiony. – Co ten dzieciak wyprawia? – nie mogłam się nadziwić.

– Nacieszy się, przejdzie mu – przyjmował to spokojnie mąż. Ale nie przeszło. Po miesiącu zostałam wezwana do szkoły. – Mimo zakazu, wystukuje SMS-y, gra w tetrisa...

Z Jaś kiem działo się coś niepokojącego…

Rozprasza siebie i innych. Nie pomagają upomnienia. Twierdzi, że często robi mu się słabo i musi dzwonić do państwa i mówić, jak się czuje – narzekała nauczycielka. Zdziwiłam się. Bo prawdę mówiąc nie zauważyłam, żeby z Jaś kiem działo się coś niepokojącego… – Nic mi o tym nie wiadomo – odpowiedziałam. Nie mogłam przecież kłamać, Jasiek był zdrowy jak ryba. Oczywiście, w domu, nie obyło się bez rozmowy z nim.

Jasiek brał nas na litość

– Jeśli jeszcze raz dowiem się, że używasz komórki na lekcjach, po prostu ci ją zabiorę! – stanowczo powiedział mąż. – Nie będę – przyrzekł. Jednak po tygodniu miałam telefon od nauczycielki. Nic się nie zmieniło. – Koniec z tym! Nie potrafisz dotrzymać słowa – stwierdził mąż. – Komórkę zostawisz w domu. – A jak mi się coś stanie? Jak się z wami skontaktuję? – Jasiek brał nas na litość. Nic nie pomogło. Komórka została „zaaresztowana”. Jasiek dostawał telefon tylko kiedy był w domu, wtedy nikomu nie przeszkadzał. Albo kiedy mieliśmy go na oku. I wtedy nadrabiał zaległości.

SMS-ował do mnie, kiedy byłam w kuchni i pytał, co będzie na obiad, prosił o kanapkę, coś do picia…

Na początku dałam się nabierać i odczytywałam te wiadomości. Potem oczywiście przestałam. Tłumaczyłam mu, że niepotrzebnie wydaje pieniądze, że to marnotrawstwo. – Przecież to z mojego kieszonkowego – mówił z pełną powagą. Nagabywał nas o zwrot komórki na stałe.

Jak go nauczyć rozsądku?

– Mój syn niedługo przestanie w ogóle mówić – stwierdziłam w rozmowie z koleżanką. – Co się dziwisz. Dla dzieciaków to coś oczywistego. U mnie w domu jest to samo. Dziewczynki żyją Facebookiem. Rano, ledwo oczy otworzą, pierwsze co robią, to sprawdzają jakie tam mają nowe wpisy. Nic nie poradzisz, takie czasy – koleżanka była pogodzona.

Nawet babcia trzymała stronę Jaśka. – Oddaj dziecku telefon. Przecież sami mu go kupiliście. Chyba chcesz mieć z nim kontakt... – mówiła zaskoczona naszą decyzją. – Chcę, oczywiście, że chcę. Ale musi nauczyć się z niej rozsądnie korzystać – byłam nieprzejednana. Tylko, jak go tego rozsądku nauczyć? I tu jest problem.

250 zł to nagroda za najlepszy – nadesłany do redakcji i opublikowany tekst w numerze. Dla autorów pozostałych nadesłanych i opublikowanych prac nagroda 150 zł. Za nadesłane i opublikowane zdjęcie nagroda – 50 zł. Warunkiem jest zgoda na publikację wizerunku.

Wasze opinie

- Prawda zaboli, jednak wasz syn popadł w nałóg. Jest uzależniony od telefonu komórkowego. Zanim jednak udacie się z nim do specjalisty, to może po prostu zorganizujcie mu czas tak, by nie miał chwili na korzystanie z telefonu. A komórkę dajcie mu tylko w weekendy, aż do poprawy jego zachowania.~dimples

- Och, przesadzasz. Wszystkie dzieciaki teraz są niemal przyrośnięte do swoich komórek. Tak już po prostu jest. Kiedyś się na lekcjach pisało do siebie liściki na kartkach i podawało je pod ławkami (kto tego nie robił?). A teraz są inne sposoby i nie trzeba się ograniczać tylko do klasy. To przecież nie znaczy, że syn się nie uczy. A nauczyciele, wiadomo, muszą za to gonić. ~Kulka - Po prostu, zabierzcie mu komórkę. Kolejną dostanie, jak dorośnie i zmądrzeje. Chyba wystarczająco udowodnił, że dla niego to jeszcze nie ten moment.~Inga

- Taki jest uboczny skutek rozwoju techniki. Oczywiście, najszybciej na nowinki reagują młodzi. Błyskawicznie je akceptują i pojmunją. Komórki stały się faktem. Trzeba tylko umieć z nich korzystać i to tak, żeby nie przeszkadzały w życiu. Wytłumacz synowi, że SMS-y i Face-book mogą poczekać aż skończy się lekcja. Jeśli tego nie zrozumie, zabierz mu telefon. Ból będzie dotkliwy, ale może przyniesie skutek... ~Felicja

- A mnie się wydaje, że zabieranie komórki nic nie da. Młody musi wyrosnąć z tego szczeniackiego wieku i przestać traktować komórkę jak zabawkę. A więc cierpliwości, jeszcze dwa, trzy lata... ~Weronika - Daj mu jeszcze jedną szansę. Ale przed- tem porozmawiaj z nim poważnie. Powiedz mu, że jeśli nie będzie wyłączał telefonu na lekcjach, to mu go zabierzesz. I potem, jeśli się nie poprawi, zrób to. Dotrzymaj słowa! ~Nika

Komentarze pochodzą z portalu INTERIA.PL Co tydzień na stronie www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne zamieszczamy streszczenie kolejnej historii.

Artykuł pochodzi z kategorii: Dzieci

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Mój wnuk musiał zmienić szkołę. Na początku było dobrze, ale ostatnio niechętnie tam chodzi. Gdy go odbieram po lekcjach, skarży się, że koledzy mu dokuczają. Rozmawiałam z synem i synową, ale oni... więcej