Dziecko jest zafascynowane przemocą

Mój 9-letni syn jest zafascynowany przemocą. Boję się o niego, choć akcja dzieje się tylko na ekranie

Synku, kolacja! – zajrzałam do pokoju Krzysia.

– Zaraz, tylko tych tu rozwalę. Dwie minuty!  – On znowu gra w tę wojnę – poskarżyłam się mężowi, a ten machnął ręką: – Chłopcy w jego wieku zawsze bawią się w wojnę. Tylko myśmy latali z patykami po podwórku, a oni teraz strzelają w komputerze...

Reklama

– To nie to samo! – oburzyłam się. – Wy wtedy udawaliście i nie było krwi. Boję się, że jemu zatrą się granice pomiędzy tym, co tu i teraz, a tym w komputerze, rozumiesz? Boję się, że to mu zaszkodzi!

Gdy przed świętami mój brat zaproponował, że pod choinkę da Krzysiowi kilka gier, byłam zadowolona. On tak lubi grać! Tak jak przypuszczaliśmy, syn otwierał pudełka, cieszył się bardzo i pokazywał wszystkim, co dostał. Kiedy goście poszli, natychmiast chciał usiąść do swego komputera. 

– Nie ma mowy! – powiedziałam. – Pograsz jutro, jak wrócimy od rodziny. Całą wizytę rozmawiał z kuzynami o grach i dopytywał się, kiedy będziemy już w domu. A potem... przepadł. Na dobre. Niestety, największe uznanie w jego oczach zyskała gra dziejąca się w czasie wojny, w której jest żołnierzem i zabija wrogów. Słychać odgłosy wystrzałów, świst noża, jęki rannych i widać krew lejącą się po ekranie. 

– To obrzydliwe! – zareagowałam, widząc to pierwszy raz. – Nie znasz się, mamo. Ja tu jestem szpiegiem i muszę się przedrzeć – wyjaśniał podekscytowany. – Ale oni przecież cierpią, jęczą z bólu! To nieludzkie!

– Mamo, nie znasz się. Ja naprawdę świetnie się bawię! Próbowałam synowi tłumaczyć, że co innego gry, w których coś się tworzy, buduje, czasem walczy, ale bez szczegółów... A co innego, kiedy występuje się w roli mordującego... Ale on uważa, że ta właśnie gra jest najfajniejsza i o niej marzył.

Myślałam już nawet o tym, żeby mu tę grę zabrać. Tylko jak? Przecież to superprezent od ukochanego wujka... Mąż mówi, że się Krzysiowi znudzi, ale na to się nie zanosi. Syn już zapowiedział, że całe ferie będzie grał, bo przecież w wolne dni nie będziemy go gonić do nauki...

Bardzo mnie to wszystko martwi. Nie chcę, żeby syn uważał zabijanie za zabawne. Ani wojny za przygodę... Żałuję, że nie obejrzałam wcześniej tych gier. No, ale mądry Polak po szkodzie. Jak teraz uratować sytuację?

Opinie internautów

@ Jak można dziecku dać taką grę? Zabra- łabym ją, a brata zrugała. To nie do pomyślenia, by czerpać przyjemność z wojny!~Hanna

@Nie każdy, kto gra, zatraca granice między światem wirtualnym a realnym. Też dużo grałem „w zabijanie” i potrafię odróżnić fikcję od życia. Jednak tego, kto tego nie widzi, należy obserwować i wtedy zabronić. ~gooldop

@ Trzeba było czytać mu więcej książek, a nie cieszyć się, że dziecko ma zajęcie, bo siedzi spokojnie wgapione w monitor i w niczym wam nie przeszkadza... ~Arnold

@ Słusznie obawiasz się o syna i jego postrzeganie świata. Ale nie zabieraj mu prezentu, bo będzie czuł się pokrzywdzony i nie zrozumie, dlaczego tak się stało. Zdecydowanie ogranicz mu czas, który poświęca na granie. Zapełnij mu kalendarz: dwie godziny na odrabianie lekcji, godzina na dodatkowe czytanie, godzina na jakiś sport, dorzuć jeszcze sprzątanie. Czasu na zabijanie zostanie mu niewiele... ~Ana

@ Nie wiesz co zrobić? Wywalić wszystkie te gry bez mrugnięcia okiem i być nieczułym na lamenty. A komputer przeznaczyć tylko do celów szkolnych. ~rodzice @ Starsze pokolenie źle interpretuje tego typu gry. Są brutalne, to prawda, ale mają zalety. Ćwiczą refleks, motorykę, dzięki nim szybciej podejmuje się też decyzje. ~gracz

@ Jak byłem w wieku Krzysia, to były karabiny z patyków i proce, potem solówki, ustawki... Nic się nie zmieniło, oprócz tego, że technika sprowadziła to do komputera.~gość

@ Bądź cierpliwa. Niedługo mu przejdzie.~a

@ Grajcie razem w inne gry: Scrable, Mono- pol. Uczą myślenia i nie są nudne. ~Gosia

Artykuł pochodzi z kategorii: Dzieci

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Szkoła z naszego dzieciństwa

    Nie było komputerów. Zamiast rewii mody - niebieskie mundurki. A jednak tamtą szkołę wspominamy ciepło! Wydaje się nam bardziej przyjazna niż ta dzisiejsza. więcej